‘Oumuamua (Posłaniec), czyli planetoida, pochodząca z obcego układu planetarnego, która przemierza nasz Układ Słoneczny od kilku miesięcy, bacznie obserwowana jest przez świat astronomii.

Najnowsze badania, przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Belfaście, pokazują, że ten obiekt jest bardziej tajemniczy, niż nam się do tej pory wydawało. ‘Oumuamua ma nie tylko wydłużony kształt, to co jest dla nas nowością, ale wszystko wskazuje na to, że również liczy sobie miliardy lat.

Astronomowie próbują ustalić, dlaczego planetoida przemieszcza się i rotuje w sposób tak chaotyczny. Prawdopodobnie przed miliardami lat zderzyła się ona z inną planetoidą i energicznie została wyrzucona w przestrzeń międzygwiezdną. Przez miliardy lat przemierzała ona kosmos, aż ostatecznie dotarła do Układu Słonecznego.

Chociaż naukowcy z każdą nową obserwacją tego obiektu odkrywają coraz więcej jego zagadek, to jednak pojawiają się nowe znaki zapytania, których pewnie szybko nie wyjaśnimy.

Naukowcy z Uniwersytetu w Belfaście uważają, że chaotyczna rotacja ‘Oumuamua będzie trwała jeszcze przez kolejne miliardy lat, aż ostatecznie wewnętrzne naprężenia zaczną się zmniejszać, co sprawi, że zacznie się normalnie obracać wokół własnej osi.

Na powierzchni tego tajemniczego obiektu występują najróżniejsze plamy. Chociaż początkowo zaobserwowano, że ma on rdzawy kolor, to jednak teraz okazuje się, że pozostała część powierzchni ma kolor typowy dla takich obiektów, czyli odcień brudnego śniegu. Jest to zasługą występujących na planetoidzie różnych pierwiastków.

Jednak astronomów bardzo dziwi fakt, iż tak mały obiekt cechuje się tak zróżnicowanym składem chemicznym. Kolejne obserwacje ‘Oumuamua powinny pozwolić nam lepiej poznać ten tajemniczy obiekt i wyjaśnić kilka jego zagadek.

"Teraz wiemy już, że poza swoim nietypowym, wydłużonym kształtem, ten kosmiczny ogórek pochodzi z okolic innej gwiazdy i doświadczył bardzo burzliwej przeszłości, przez co zachowuje się chaotycznie. Nasze wyniki pozwalają na nakreślenie pełniejszego obrazu tego tajemniczego międzygwiezdnego intruza" - powiedział dr Wes Fraser z Uniwersytetu w Belfaście.

Przypomnijmy, że niedawno tym obiektem zainteresowali się astronomowie z SETI, czyli rozbudowanego, wieloletniego projektu naukowego, którego celem jest znalezienie kontaktu z pozaziemskimi cywilizacjami poprzez poszukiwanie sygnałów radiowych i świetlnych sztucznie wytworzonych, pochodzących z przestrzeni kosmicznej, a niebędących dziełem człowieka (zobaczcie tutaj).

W ramach projektu Breakthrough Listen, inżynierowie dokonali nasłuchu radiowego i analizy zebranych danych pod kątem oznak występowania w nim sztucznego sygnału. Pierwsze obserwacje zostały poczynione 13 grudnia od godziny 9:35 do 15:45 czasu polskiego. Próba odebrania sygnałów odbyła się z pomocą radioteleskopu Green Bank Telescope, który znajduje się w Zachodniej Wirginii w Stanach Zjednoczonych.

Rejestrowano sygnały w czterech pasmach L, S, X i C o częstotliwościach od 1 do 12 GHz, podzielonych na miliony kanałów. Naukowcy zebrali aż 90 terabajtów surowych danych. Wszystkie informacje zostały natychmiast poddane analizie przez superkomputery "turboSETI".

Algorytmy wyizolowały sygnały generowane przez "dryfującą" planetoidę, wyeliminowały interferujące sygnały ludzkiego pochodzenia i próbowały znaleźć sygnały pochodzenia obcego. Niestety fazy nasłuchu obiektu ‘Oumuamua nie wykazała żadnych sztucznych sygnałów, co oznacza, że nie wysyła on sygnałów, które mogą być próbą nawiązania kontaktu z inteligentną cywilizacją.

Kilka ośrodków naukowych z całego świata chciałoby przygotować sondę kosmiczną, która może zostać wysłana w kierunku tego obiektu (zobaczcie tutaj). Dałaby ona nam jasność, czy mamy tu do czynienia ze zwykłą kosmiczną skałą, czy jednak sondą, która zepsuła się miliony lat temu i nie emituje już żadnych sygnałów, dlatego nie możemy nawiązać z nią kontaktu.

Źródło GeekWeek.pl/Queen’s University Belfast / Fot. NASA/Twitter