Lądowanie na pędzącej przez nasz Układ Słoneczny z prędkością przekraczającą 200 tysięcy kilometrów na godzinę komecie nie należy do najłatwiejszych i najbezpieczniejszych zadań. Dlatego naukowcy z należącego do NASA Centrum Lotów Kosmicznych imienia Roberta H. Goddarda przygotowują coś innego - harpun, którym można będzie w komety strzelać.

Pomysł jest w zasadzie bardzo prosty - harpun ten posiada wydrążony grot, który wbija się w powierzchnię komety pobierając przy tym próbki. Następnie statek, z którego harpun został wystrzelony wyciąga próbkę na stalowej linie i już - mamy próbkę, bez konieczności przeprowadzania żadnych niebezpiecznych manewrów.

Na razie naukowcy testują nowe urządzenie w laboratorium. W celu wystrzeliwania harpuna stworzyli oni nawet specjalną kuszę, która składa się z resora od ciężarówki oraz stalowej liny o grubości dwóch i pół centymetra. Balista ta strzela prosto w dół - w zbiornik z testowym materiałem do pobrania. Naukowcy sądzą, że gdyby skierować ją w górę - pocisk z niej wystrzelony mógłby przelecieć nawet 1.5 kilometra wzwyż (pocisk ten wylatuje z niej z prędkością ponad 30 m/s).

Podczas prawdziwej misji na kometę ma jednak zostać wykorzystane działo. Wielka kusza służy tylko sprawdzeniu w laboratoryjnych warunkach jaka siła jest potrzebna do spenetrowania różnych materiałów i jaki grot harpuna najlepiej sprawdzi się do zebrania próbek.

Komety są niezwykle ważnym obiektem do badań. Składają się one bowiem z lodu i pyłu pozostałego po procesie tworzenia się naszego Układu Słonecznego. Dają więc one unikalną możliwość spojrzenia w najgłębszą historię naszego systemu. Jednak najważniejszy może być tak zwany "pierwotny muł" - czyli prostu drobne molekuły biologiczne, które mogą na kometach się znajdować. Według niektórych teorii to właśnie ten materiał mógł rozpocząć całą długą historię życia na Ziemi.

Ślady aminokwasów udało się bowiem już wcześniej znaleźć naukowcom w próbkach pochodzących z komety Wild 2 (81P/Wild), a to właśnie aminokwasy są podstawowym budulcem białek - koniecznych dla istnienia życia.

Badanie takie może przynieść odpowiedzi w jeszcze jednej bardzo istotnej kwestii. Pamiętamy chyba wszyscy film Armageddon. Tam właśnie wielki kosmiczny głaz lecący w naszym kierunku został przez nuklearną eksplozję rozpołowiony, aby jego połówki ominęły naszą planetę. W prawdziwym życiu jednak eksplozja taka spowodowałaby rozbicie komety na kilkanaście/kilkadziesiąt drobnych fragmentów, które nadal by leciały w kierunku Ziemi. Tak więc po prostu zamiast pojedynczego uderzenia dostalibyśmy pociskiem śrutowym - co byłoby równie tragiczne w skutkach.

Dokładna budowa komet i cała związana z tym fizyka może się okazać bardzo pomocna gdy w naszym kierunku będzie zmierzał taki kosmiczny obiekt.

Źródło: NASA