Mniej więcej przed rokiem informowaliśmy, że najbardziej niezwykły okręt świata, jakim jest bez wątpienia amerykański Sea Shadow, ostatecznie trafi na złom. Nim to jednak nastąpi jednostka pływająca zostanie zlicytowana.

Eksperymentalna maszyna powstała w 1985 roku dla przetestowania technologii stealth. Dzięki specjalnym materiałom użytym do jego budowy, a także dzięki odpowiedniemu ukształtowaniu kadłuba Sea Shadow miał odbijać fale radarowe stając się tym samym niewidocznym dla aparatury nieprzyjaciela. Program ten kosztował łącznie 195 mln dolarów, a oficjalne ujawnienie jego istnienia nastąpiło w roku 1993.

Służba jednostki trwała do roku 2006 i od tamtej pory marynarka głowiła się nad tym jaki los powinien spotkać najbardziej niezwykłą maszynę pływającą. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przekazanie jej do, któregoś z muzeów, ale co zadziwiające, żadna z placówek nie wyraziła zainteresowania posiadaniem Sea Shadowa w swoich zbiorach.

Dlatego też ze względu na rosnące koszty uznano, że jedynym wyjściem będzie zezłomowanie pierwszego okrętu niewidzialnego dla radarów. Od jakiegoś czasu zapowiadano, że blisko 50 metrowy kadłub pozbawiony wszelkiej elektroniki i tajnych materiałów zostanie pocięty na żyletki.

Jednak niedawno na jednym z serwisów pojawiała się oferta kupna Sea Shadowa wraz z specjalistycznym dokiem HMB-1, wykorzystywanym w czasie ściśle tajnej operacji podniesienia z dna oceanu radzieckiego okrętu podwodnego K-129. Cena wywoławcza za ten niezwykły komplet wydaje się być bardzo atrakcyjna. Mimo wielkich nakładów marynarka zdecydowała się rozpocząć licytację od zaledwie 10 000 dolarów. Na chwilę obecną najwyższa oferta wynosi 135 000 dolarów. Aukcja trwa do 4 maja i możecie obserwować ją tutaj.

Niestety ci, którzy liczą na postawienie wojskowego katamaranu w ogródku będą zawiedzeni. Kupujący, którym może być każda osoba prywatna, ma obowiązek zezłomowania kupionego zestawu tylko i wyłącznie na terenie USA.

Przez kilka lat swojej służby Sea Shadow spędził poza portem dokładnie 9 dni, 6 godzin i 23 minuty.

Źródło