SIE18

    Szokujące fakty o otyłości

    Szokujące fakty o otyłości

    Źródło: list25.com/25-facts-about-obesity-you-should-know Karolina Majchrzak Komentarze (24)

    Otyłość jest obecnie jednym z najpoważniejszych problemów o zasięgu globalnym i nie mówimy tu wcale o kłopotach z wciśnięciem się w ulubioną parę jeansów, ale kwestię życia i śmierci. Zdaniem naukowców każdego roku aż 2.8 mln dorosłych umiera z powodu chorób związanych z otyłością i liczba ta ciągle rośnie! Warto więc dowiedzieć się więcej na temat przeciwnika, z którym walczy tak wiele osób – przed Wami szokujące fakty o otyłości:

    Zobacz najnowsze galerie

    Podziel się z innymi


    Ostatnie newsy

    Tagi

    Komentarze

     

    nojojo,

    artykuł prezentuje przeszłe, nieaktualne slogany. Gadanie o jojo, żarciu i napojach szkodzi. Jedzenie ma funkcje odżywczą- czyli jaja, ryby, fasola, sery, mięso w tym jagnięcina, króliki, gęsi, filety drobiowe, szynka wieprzowa prawdziwa. I funkcję stymulującą, czyli smak, trochę energii. nieaktualne jest wmawianie że należy mało jeść. Wtedy organizm oszczędza i odkłada tłuszcz. Podstawowe zasady: kto nie zje białka, jest głodny, każda ilość, drobna, jedzenia wystarczy, 5 razy dziennie. Każdy ruch jest dobry(nawet z cukrem), przejście się po pokoju, spacer po godzinie przez 360 dni w roku. Wątroba jest zatruta toksynami, lekami, alkoholem, tłuszczem, nie pracuje i wchodzi w stan zapalny. Kwestie finansowe i organizacyjne: każdy jadł by arbuzy, jagody, tylko, gdy nie ma jedzenia to człowiek napycha się byle czym, dużym chlebem.

    gruba,

    No podłamałam się wieloma tekstami z artykułu i sporą częścią komentarzy! Kiedyś pracowałam 3 lata w sklepie - bieganie pomiędzy stoiskiem a kasą (kasa bez miejsca do siedzenia, jak to jest w większości sklepów z odzieżą), półtora roku chudłam (bez diety), sylwetka sama mi się modelowała, spadłam na wadze do 62 kg, a kolejne półtora roku tyłam. Nie zmieniałam nawyków żywieniowych ani trybu życia. Mam 1,69 m wzrostu. Pracowałam w fabryce przy maszynie - kolejne, wolniejsze tycie. Pracuję w biurze, jestem najgrubsza. Czasem się przeziębiam, miewam lekkie anginy (zazwyczaj 2x na rok, 1-wszy - jak się zaczyna sezon grzewczy). Najczęściej po lekarzach biegają 2 najszczuplejsze koleżanki. Trzecia superszczupła (mojego wzrostu) ma najwięcej dzieci (co przeczy tezie z komentarza o płodności; ja dzieci nie mam, ale jestem singielką, ona mężatką). Ze środków komunikacji korzystam - zależnie od pogody - przez 2 do 4 m-cy w roku, przez pozostałe 8-10 m-cy do pracy jeżdżę rowerem. I nie chudnę wcale. Lubię jeść. Lubię słodycze. Połowa moich napojów to woda. Kawy, herbaty - piję niesłodzone i bez zabielaczy. Ale słodkie napoje też lubię (jak teraz, po tym artykule - wooda z colą). Dlaczego niby mam płacić wyższe podatki / ubezpieczenia / droższe bilety, niż moi chudzi znajomi, którzy miewają kraksy i wiecznie latają po lekarzach? Moje składki zdrowotne już idą na nich. Krytycy wrzucający wszystkich otyłych do jednego wora, opamiętajcie się!

    FKP,

    @akki No to jednak tych mięśni nie masz za wiele i masz słaby kościec skoro ważysz tak mało przy takim wzroście. Przypominam, że mięśnie wazą znacznie więcej niż tłuszcz.

    FKP,

    @obwodnica kępna Ja ważę grubo ponad 100 kg a tłuszczu u mnie nie uświadczysz bo to jest masa mięśni i kości ty głąbie ograniczony.

    akki,

    @Lukasz160391 co za glupoty mam 190cm i waze 82kg z calkiem sporymi miesniami, 100kg to tucznik pierwszej kategori ktory nie moze sie oderwac od koryta

    pixad