Nietypowa promocja klubu

Real Madryt, Bayern Monachium, czy Manchester United. Co łączy te wszystkie kluby? Odpowiedź jest jedna - współpraca z serwisami bukmacherskimi. Jednak wszystkie te zespoły ograniczają się co najwyżej do adresu serwisu na swoich koszulkach, bądź samego loga na swojej oficjalnej witrynie. Klub Bromley FC poszedł w tym kontekście znacznie dalej.

Real Madryt, Bayern Monachium, czy Manchester United. Co łączy te wszystkie kluby? Odpowiedź jest jedna - współpraca z serwisami bukmacherskimi. Jednak wszystkie te zespoły ograniczają się co najwyżej do adresu serwisu na swoich koszulkach, bądź samego loga na swojej oficjalnej witrynie. Klub Bromley FC poszedł w tym kontekście znacznie dalej.

Betfair.com to serwis bukmacherski jakich wiele. W obliczu sporej konkurencji na rynku trzeba mieć bardzo oryginalny pomysł, by w ogóle mieć szansę na to, że ktoś o nas usłyszy. Dlatego Betfair.com postanowił nawiązać z klubem piłkarskim, który mógłby reklamować serwis na swoich meczach. Problem w tym, że Bromley FC to żaden Real Madryt i standardowa promocja nie przynosiłaby tak naprawdę wymiernych korzyści. Dlatego właściciele serwisu postanowili wykazać się inicjatywą na tyle niekonwencjonalną, że już sam fakt jej zrealizowania da im rozgłos w skali co najmniej kontynentalnej. I trzeba przyznać, że to im się udało.

Idea była prosta - wykorzystać piłkarzy ekipy Bromley FC w celu wypromowania nazwy serwisu. W tym celu postanowiono użyć coraz bardziej popularne kody QR, które pozwalają na zapisywanie i umieszczanie w różnych miejscach adresów URL.

Dzięki temu, skanując przykładowy kod choćby telefonem z internetem, zostaniemy przekierowani choćby na stronę Betfair.com. Jedynym problemem było miejsce umieszczenia kodu, które przyczyniłoby się do rozgłosu tej nietypowej akcji. Wybór padł na... tył głowy zawodników, gdzie ów kod obrazkowy miałby być wygolony. Do inicjatywy zaproszono osobistego fryzjera Wayne'a Rooney'a, który cały pomysł skwitował następująco:

" - Miałem w swojej karierze wiele dziwacznych propozycji od piłkarzy, ale ten pomysł to po prostu inna liga."

Zobaczcie jak sobie poradził: