Satelita będzie śledzić, gdzie pada deszcz

Za kilka tygodni na orbicie znajdzie się nowoczesny satelita meteorologiczny, dzięki któremu naukowcy będą mierzyć sumy i intensywności opadów. Poznamy najbardziej wilgotne i najsuchsze miejsca na naszej planecie.

Satelita GPM (Global Precipitation Measurement) zostanie wysłany na ziemską orbitę 27 lutego 2014 roku. Jest dziełem wspólnego projektu prowadzonego przez amerykańską agencję kosmiczną NASA i jej japońskiego odpowiednika, JAXA.

Naukowcy po raz pierwszy będą dysponować narzędziem, które pozwoli im bez przerwy monitorować, gdzie pada, co pada, ile już spadło i z jaką intensywnością. Dotychczas podobne informacje uzyskiwano dzięki satelicie TRMM, jednak różnica polegała na tym, że mierzył on opady jedynie w strefie międzyzwrotnikowej, a więc był pomocny m.in. przy monitorowaniu cyklonów tropikalnych.

W przypadku satelity GPM pomiar opadów będzie się odbywać w skali całej naszej planety. W trakcie misji sondy będzie można po raz pierwszy z dużą dokładnością ustalić, które miejsce na Ziemi jest najbardziej deszczowe, a które najsuchsze. Być może tytuł deszczowego bieguna zostanie odebrany indyjskiemu miastu Czerapuńdżi, gdzie rocznie spada tyle deszczu, ile na polskie miasta przez 20 lat.

Niewykluczone też, że zaszczytny tytuł najsuchszego miejsca zostanie odebrany pustynnym osadom Arica i Quillagua w Chile, gdzie zdarzało się nie padać przez 14 lat z rzędu. To oczywiście zadania poboczne, ponieważ głównymi filarami misji jest ustalenie jakie czynniki wpływają na sumy i obfitość opadów w różnych regionach świata.

Dane te pozwolą również zawczasu ostrzegać przed ulewnymi deszczami i śnieżycami oraz powodziami. W znacznej mierze mogą też przysłużyć się rolnictwu, bo jak wiemy, bez deszczu nie ma wegetacji, a bez niej żywności, a więc i życia. Poniżej wizualizacja satelity GPM na ziemskiej orbicie.