EU porzuca walkę z pestycydami przez TTIP

Umowa o wolnym handlu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a krajami Unii Europejskiej, znana jako TTIP (Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji) nie weszła jeszcze w życie, ale jej efekty już będziemy mogli odczuć na Starym Kontynencie. Unia Europejska wstrzymała bowiem pod naciskiem amerykańskich lobby prace nad zakazaniem używania groźnych pestycydów.

Umowa o wolnym handlu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a krajami Unii Europejskiej, znana jako TTIP (Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji) nie weszła jeszcze w życie, ale jej efekty już będziemy mogli odczuć na Starym Kontynencie. Unia Europejska wstrzymała bowiem pod naciskiem amerykańskich lobby prace nad zakazaniem używania groźnych pestycydów.

Chodzi tu o grupę 31 środków, które zostały zaklasyfikowane jako EDC (skrót od angielskiego endocrine disrupting chemicals) - środki chemiczne zakłócające działanie endokrynne, czyli wpływające na gospodarkę hormonalną człowieka w taki sposób, że mogą wywoływać na przykład raka lub bezpłodność u mężczyzn.

Unia Europejska chciała zakazać stosowania tych środków, ale - jak wynika z materiałów, które wyciekły właśnie do prasy - prace nad odpowiednim aktem prawnym zostały wstrzymane po wizycie wysokich rangą przedstawicieli Amerykańskiej Izby Handlowej oraz amerykańskiego poselstwa do UE (US Mission), którzy mieli wskazywać na "bezsensowność prowadzenia list" zakazanych substancji.

Prace wstrzymano już tego samego dnia, którego wizyta Amerykanów miała miejsce, a tym samym wprowadzenie nowego prawa zostanie przesunięte przynajmniej do roku 2016. Przed spotkaniem AmCham ostrzegało UE, że w przypadku zakazu będą "daleko idące konsekwencje".

A używanie EDC kosztuje ogromne pieniądze - koszty zdrowotne związane z chorobami i schorzeniami wywoływanymi przez ich stosowanie (spadek IQ, otyłość,  tymi właśnie substancjami liczona są na 150 miliardów euro rocznie.

Oznacza to, że wprowadzenie TTIP, którego ogólny zamysł jest bardzo dobry i chwalebny, może oznaczać dla Europy równanie w dół, do poziomu Stanów Zjednoczonych, standardów chemii dopuszczonej do użytku.

Źródło: Guardian