Solar Orbiter - sonda pokryta kośćmi zwierząt

Bez Słońca życie na naszej pięknej planecie nie byłoby w ogóle możliwe. Nasza dzienna gwiazda jest tak dynamicznym obiektem, że jednak nie jesteśmy w stanie przewidzieć zachodzących na niej procesów, a co dopiero je kontrolować, by nie doprowadziły do kataklizmu...

Bez Słońca życie na naszej pięknej planecie nie byłoby w ogóle możliwe. Nasza dzienna gwiazda jest tak dynamicznym obiektem, że jednak nie jesteśmy w stanie przewidzieć zachodzących na niej procesów, a co dopiero je kontrolować, by nie doprowadziły do globalnego kataklizmu. Chociaż mamy do dyspozycji obserwatoria na Ziemi i kilka sond w przestrzeni kosmicznej, które bezustannie śledzą Słońce, to wciąż nasza wiedza jest niewystarczająca.

Ten fakt ma poprawić sonda Solar Orbiter, która jest budowana przez Europejską Agencję Kosmiczną. Najbardziej cieszy jednak wiadomość, że udział w tym przełomowym projekcie ma też Polska. Otóż naukowcy z Centrum Badań Kosmicznych PAN z Warszawy i Wrocławia, we współpracy z Szwajcarami, przygotowali teleskop STIX, dzięki któremu będzie możliwa obserwacja rozległej atmosfery słonecznej.

Polscy naukowcy, którzy odnoszą w tym temacie sukcesy na arenie międzynarodowej, już zacierają ręce, gdyż pierwszy raz będziemy mogli obejrzeć Słońce z tak niewielkiej odległości, mniejszej niż 1/3 dystansu z Ziemi do Słońca, czyli około 42 milionów kilometrów. Jest to o tyle istotne, że pomoże to naukowcom zrozumieć zachodzące na Słońcu procesy, które są związane z nagrzewaniem korony słonecznej czy powstawaniem wiatru słonecznego.

Umożliwi też znacznie lepsze obserwacje obszarów biegunowych na Słońcu, które z Ziemi są słabo widoczne i dlatego do tej pory były kiepsko zbadane. Obserwacja z bliskiej odległości tego, co się dzieje na Słońcu ma też znaczenie praktyczne i pozwoli przewidywać to, co dzieje się w otoczeniu Ziemi, np. wielkie wyrzuty plazmy z korony słonecznej (tzw. wiatr słoneczny) związane z rozbłyskami i ich wpływ na górne warstwy atmosfery ziemskiej.

Wybuchy na Słońcu, w wyniku których na Ziemi obserwowane są zorze polarne, są tak potężne, że generowana w ich wyniku energia porównywalna jest z jednoczesną eksplozją milionów bomb atomowych. Takie koszmarne warunki musi przetrwać również sonda.

Naukowcy podkreślają, że będzie to jedna z najbardziej karkołomnych misji, a to ze względu na działające na sondę temperatury sięgające 600 stopni Celsjusza oraz wysokoenergetyczne cząstki. Dlatego też powłoka urządzenia będzie wykonana z tytanu, pokrytego proszkiem przygotowanym z kości zwierzęcych. Eksperci są zgodni, że ten materiał będzie w stanie wytrzymać najbardziej ekstremalne temperatury.

Start misji planowany był początkowo na 2017 rok, jednak w wyniku różnych komplikacji został ostatecznie przełożony na koniec 2018 roku. Miejmy nadzieję, że już nic się nie zmieni i jeszcze przed końcem dekady odkryjemy sporo fascynujących tajemnic naszej dziennej gwiazdy.