Węglowy baron: "nie ma czystego węgla"

Donald Trump zapowiedział w trakcie kampanii wyborczej wrzucenie wstecznego biegu w kwestiach ekologii - cofnięcie proekologicznych decyzji swojego poprzednika i postawienie na węgiel, który jednak miał być "czysty". Jednak największy baron węglowy USA (i całego świata) sam właśnie stwierdził, że "nie ma czegoś takiego jak czysty węgiel".

Donald Trump zapowiedział w trakcie kampanii wyborczej wrzucenie wstecznego biegu w kwestiach ekologii - cofnięcie proekologicznych decyzji swojego poprzednika i postawienie na węgiel, który jednak miał być "czysty". Jednak największy baron węglowy USA (i całego świata) sam właśnie stwierdził, że "nie ma czegoś takiego jak czysty węgiel".

Mowa tu o Robercie Murrayu - szefie największej prywatnej górniczej firmy świata Murray Energy - który stwierdził, wychwytywanie i sekwestracja węgla (CCS, carbon capture and storage) nie działa - jest to synonim "braku węgla".

Może to być pogląd nieco zadziwiający, jeśli spojrzymy na to, kto go wygłosił, ale Murray już wcześniej wypowiadał się o CCS mówiąc, że jest to niepraktyczne i nieekonomiczne - choć jemu zapewne chodziło o to, że wprowadzenie takiej technologii mogłoby znacznie podnieść cenę węgla i energii z niego uzyskiwanej, a jemu chodzi o to, by prowadzić business as usual - palić węglem jak najtaniej, dzięki czemu on mógłby zarobić jak najwięcej.

Choć technologia sekwestracji dwutlenku węgla (bo chodzi tu o wychwytywanie tego gazu cieplarnianego z atmosfery) w ostatnich latach i tak mocno się poprawiła to w obliczu bijących kolejne rekordy niskiej ceny odnawialnych źródeł energii, nadal jest ona nieopłacalna - parę dni temu zamknięto jedną największych instalację CCS, która testowana była w Mississippi, właśnie ze względu na koszty.

Źródło: Think Progress, Zdj.: CC0