40 krajów świata uznało plastikowe reklamówki za źródło wszelkiego zła

Foliowe torby to prawdziwa zmora dla środowiska naturalnego. Typowa reklamówka, do której zwykle pakujemy zakupy w sklepie, rozkłada się 500 lat. Tymczasem spotkać je możemy na trawnikach, w przydrożnych rowach, lasach czy na drzewach...

Foliowe torby to prawdziwa zmora dla środowiska naturalnego. Typowa reklamówka, do której zwykle pakujemy zakupy w sklepie, rozkłada się 500 lat. Tymczasem spotkać je możemy na trawnikach, w przydrożnych rowach, lasach czy na drzewach. Wystarczy silny wiatr, aby reklamówki unosiły się nad naszymi głowami.

W ciągu jednej minuty na całym świecie kupujemy ich około 1 miliona. Za 4 lata ta liczba wzrośnie o 20 procent, a więc tylko w jednym roku zakupimy ich 583 miliardy sztuk na całym świecie. Te smutne wieści nie będą jednak dotyczyć Polski i 39 innych krajów świata, które wprowadzą ograniczenia w ich wykorzystywaniu.

Od 1 stycznia Ministerstwo Środowiska chce wprowadzić z góry określoną opłatę recyklingową za jednorazowe reklamówki. Nie będzie ona mogła przekroczyć złotówki. Nadal darmowe będą woreczki foliowe na warzywa, owoce i pieczywo.

Plastikowe reklamówki są wszędzie. Fot. Pexels.

Przeciętny Polak rocznie zużywa około 300 foliówek. Dla porównania średnia w Unii Europejskiej to 200 reklamówek na głowę mieszkańca, w Niemczech kilkadziesiąt, a w Danii tylko 4. Do ograniczania zużycia jednorazówek obliguje nas dyrektywa unijna.

Są też kraje, gdzie reklamówki są całkowicie zabronione pod groźbą kary 4-letniego więzienia lub grzywną idącą w setki tysięcy złotych. Tak surowe prawo wprowadziła właśnie Kenia, a za nią Francja.

Naukowcy alarmują, że tworzyw sztucznych znajduje się w oceanach aż 170 milionów ton. Te plastiki, które dzisiaj trafiają do akwenów, będą zagrożeniem dla wszystkich żyjących na naszej planecie stworzeń nawet za 400 lat. Jeśli z reklamówkowym problemem nic nie zrobimy, to już za 30 lat w oceanach będzie ich więcej niż ryb.

Źródło: The Guardian / Fot. Pexels