Internet
Google potwierdza prace nad ocenzurowaną wyszukiwarką dla Chin

Doniesienia na ten temat krążyły po sieci od wielu miesięcy, budząc gorące dyskusje, ale dopiero teraz doczekaliśmy się oficjalnego potwierdzenia - amerykański gigant zdecydował się na kontrowersyjną współpracę z chińskim rządem.

Co prawda jakiś czas temu przedstawiciel Google potwierdził, że koncern pracuje nad projektem kryjącym się pod kryptonimem Dragonfly, ale nie chciał wtedy zdradzić, czego on dotyczy. Z informacji pojawiających się w sieci wiedzieliśmy jednak, że może chodzić o sekretny projekt dla chińskiego rządu, nad którym firma pracuje od 2017 roku, a mianowicie wyszukiwarką, która jest w stanie automatycznie zidentyfikować zabronione przez rząd strony i usunąć je z wyników wyszukiwania.

Mówiąc wprost, mamy do czynienia z cenzurowaną w czasie rzeczywistym wyszukiwarką, która może budzić ogromne kontrowersje, szczególnie biorąc pod uwagę aktualne praktyki chińskiego rządu, który delikatnie rzecz ujmując nie przejmuje się wybitnie prawami człowieka. I jeśli dotąd mogliśmy mieć nadzieję, że Google gdzieś po drodze zrezygnuje z tego pomysłu, to teraz przyszło zderzenie z rzeczywistością, bo kontrakt potwierdził sam CEO Google, Sundar Pichai.

Zapewnił też, że prace idą świetnie, bo aktualnie są w stanie poprawnie obsłużyć 99 procent zapytań, broniąc przy okazji swojego kontrowersyjnego rozwiązania: - Poświęcamy się misji dostarczenia informacji do każdego, ale musimy przestrzegać praw obowiązujących w różnych krajach. Oczywiście z biznesowego punktu widzenia odpuszczanie sobie miejsca, w którym żyje 20% globalnej populacji, jest niedopuszczalne, ale tłumaczenie swojej decyzji dobrem ludzi - CEO twierdził, że dzięki wyszukiwarce, nawet ocenzurowanej, można będzie znaleźć choćby wiarygodne informacje o nowotworach - wydaje się bardzo słabe.

Niestety nie dowiedzieliśmy się, kiedy możemy spodziewać się debiutu chińskiej wyszukiwarki, chociaż ostatnie plotki mówiły o 6-9 miesiącach. Tak czy inaczej, Google będzie miało teraz do pokonania jeszcze wiele problemów, szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie głosy sprzeciwu swoich pracowników, którzy mają dość nie do końca transparentnej polityki firmy. Najpierw zmusili koncern do porzucenia Project Maven, nie godząc się na współpracę z wojskiem, a niedawno wycofania się z wyścigu o lukratywny kontrakt militarny dla Pentagonu o wartości 10 miliardów dolarów. Jak będzie tym razem? Zobaczymy.

Źródło: GeekWeek.pl/engadget