Internet
Policja przejrzy maile i uzyska kontrolę nad domową kamerą, smartfonem i pojazdem

Można już śmiało nadać Australii miano najbardziej policyjnego kraju świata, w którym obywatele na każdym kroku są odzierani z prawa do prywatności, a to dopiero początek wielkich zmian.

Jakiś czas temu wprowadzono w tym kraju biometryczne paszporty, pojawił się pomysł umieszczenia chipów kontrolnych w banknotach, a policja uzyskała tam prawo do przejmowania kontroli nad wszystkimi używanymi przez obywateli urządzeniami elektronicznymi.

Teraz rząd zrobił kolejny, jeszcze większy krok ku permanentnej inwigilacji w postaci zmuszenia producentów sprzętu elektronicznego i oprogramowania do montowania w urządzeniach backdoorów. Mają one służyć jako klucze deszyfrujące do wiadomości magazynowanych w urządzeniach i wysyłanych przez użytkowników.

Jeśli koncerny nie zrealizują wizji rządu, nowe prawo pozwoli władzom nałożyć na nich wielkie kary w wysokości 27 milionów dolarów australijskich. Kilka firm już napisało list otwarty do tamtejszego odpowiednika Ministerstwa Cyfryzacji z ostrzeżeniem, że takie systemy pozwolą cyberprzestępcom o wiele łatwiej zyskać kontrolę nad danymi użytkowników sieci.

Władze Australii chcą w ten sposób umocnić ochronę antyterrorystyczną. Nowe prawo pozwala funkcjonariuszom prawa również przejąć zdalne sterowanie nad domową lodówką, systemem monitoringu, smarfonem, tabletem lub samochodem.

Policja zyskała nowe prawa do inwigilacji obywateli. Fot. Pexels.

W trakcie czynności policja może wykorzystywać zainstalowane w urządzeniach mikrofony do podsłuchiwania, a dane zgromadzone na dyskach do zdobycia cennych informacji na potrzeby prowadzonej akcji czy dochodzenia.

Władze zapewniają obywateli, że prawo nie będzie nadużywane i stosowane będzie tylko w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia, zdrowia bądź bezpieczeństwa jednostek podczas zdarzenia o zwiększonym ryzyku.

Takie tłumaczenia władz nie przekonują jednak organizacji obywatelskich, które już zapowiedziały walkę z tym groźnym procederem. Jednak możemy oczekiwać, że ich starania spełzną na niczym, jak to już bywało w przyszłości z tego typu akcjami.

Źródło: GeekWeek.pl/BrisbaneTimes / Fot. Pexels