Astronomia
Na pokładzie sondy New Horizons znajdują się prochy człowieka

Tej sondzie zawdzięczamy najlepsze w historii obrazy fascynującego Plutona, ale niewielu wie, że znajdują się na jej pokładzie prochy wielkiego astronoma, odkrywcy tego obiektu.

Clyde Tombaugh odkrył Plutona 18 lutego 1930 roku, gdy miał zaledwie 24 lata. Od małego interesował się astronomią. Był samoukiem. Gdy był nastolatkiem zbudował swój pierwszy teleskop z różnych części dostępnych w domu. Później prowadził wiele ciekawych badań, dzięki czemu otrzymał pracę w Obserwatorium Lowella w Flagstaff w Arizonie.

Tam miał do dyspozycji znacznie potężniejsze urządzenia do obserwacji kosmosu. Jego praca polegała na poszukiwaniu Planety X, która ukrywała się gdzieś pomiędzy Uranem i Neptunem. Przez wiele miesięcy analizował zdjęcia wykonane przez teleskopy, aż w końcu dostrzegł Plutona.

Tombaugh zmarł w 1997 roku. 9 lat później NASA wysłała w kosmos misję sondy New Horizons, która dotarła do Plutona w 2016 roku, wykonując najbardziej spektakularne obrazy tej planety karłowatej w historii badań kosmosu. Na pokładzie sondy znalazły się prochy astronoma. Spoczywają one w aluminiowej puszce okraszonej inskrypcją, że był on wspaniałym mężem, ojcem, nauczycielem i przyjacielem.

New Horizons przeleciała obok Plutona i obecnie dociera już do kolejnego niezwykłego obiektu swoich badań, a mianowicie planetoidy (486958) 2014 MU69 Ultima Thule, która znajduje się w Pasie Kupera, czyli na zewnętrznych rubieżach Układu Słonecznego. New Horizons ma przelecieć obok planetoidy już 1 stycznia 2019 roku, w odległości około 3500 kilometrów.

Na pokładzie sondy New Horizons znajdują się prochy człowieka. Fot. NASA.

Po zbadaniu planetoidy, sonda wyruszy w dalszą podróż i być może opuści nasz układ planetarny, zmierzając w kierunku Obłoku Oorta. To niezwykłe, ale w tej chwili jest New Horizons to najodleglejszym od naszej planety grób człowieka.

Przypomnijmy, że nie niedawno astronomowie z obsługi misji sondy poinformowali, że prawdopodobnie obecnie przelatuje ona przez tajemniczą ścianę wodoru (zobaczcie tutaj). Taka ściana to nic innego jak granica rozprzestrzeniania się po Układzie Słonecznym cząstek wodoru, które pochodzą bezpośrednio ze Słońca.

Źródło: GeekWeek.pl/Atlas Obscura / Fot. NASA