Ekotechnologia
Pierwsza polska farma wiatrowa na Bałtyku zasili 4 miliony domów

Polski rząd chce zrealizować wielki plan budowy jednej z największych w Europie sieci farm wiatrowych na Morzu Bałtyckim. W projekt będzie zaangażowanych wiele polskich firm.

Według projektu ogłoszonego na COP 24, do roku 2030 na wodach Bałtyku powstanie sieć farm wiatrowych o łącznej mocy 4,6 GW. Projekt Polityki Energetycznej Państwa przewiduje, że w 2040 roku takie inwestycje swoim zasięgiem prześcigną światowego pioniera morskich farm wiatrowych, a mianowicie Danię. Wówczas łączna moc instalacji ma osiągnąć aż 10,4 GW. Warto tutaj podkreślić, że Niemcy, jeden z najbogatszych krajów świata, chcą mieć 15 GW mocy w offshore do 2030 roku, więc ambicje dużo biedniejszego kraju, jakim jest Polska, są godne oklasków.

Pierwsza z wielkich farm będzie nosiła nazwę Bałtyk Środkowy III. Powstanie w pasie zlokalizowanym ok. 23 kilometry na północ od linii brzegowej Bałtyku, na wysokości gminy Smołdzino oraz gminy miejskiej Łeba (województwo pomorskie). Stworzy ją ponad 200 turbin o łącznej mocy 2545 MW. Pozwoli to zasilić w czystą energię aż 4 miliony gospodarstw domowych. Na dzisiejsze warunki, inwestycja ma opiewać na ok. 30 miliardów złotych. Warto tutaj dodać, że 2545 MW to więcej niż dwa najnowsze bloki węglowe w Kozienicach i w zapowiadanej przez Ministerstwo Energii Ostrołęce.

Jak podaje PGE, budowa bloku węglowego o mocy 1000 MW kosztuje ok. 6 miliardów złotych, ale jego eksploatacja kosztuje miliony złotych, pochłania miliony ton węgla i łączy się z emisją do atmosfery CO2. Budowa firma wiatrowych na morzu jest droższa od tych na lądzie, ale te pierwsze dostarczają do sieci energetycznej znacznie więcej prądu i są o wiele stabilniejsze w działaniu.

Pierwsza polska farma wiatrowa na Bałtyku zasili 4 miliony domów. Fot. Wikipedia.

Mamy duże osiągnięcia w redukcji emisji CO2 w kontekście protokołu z Kioto. W 2015 roku Unia Europejska wspólnie z Polską przedłużyła zobowiązanie do ograniczenia emisji o 40 procent do 2030 roku. To najambitniejsze zobowiązanie ze wszystkich stron porozumienia paryskiego. Do 2040 roku w polskiej energetyce zakładamy redukcję emisji CO2 na jednostkę mocy o ponad połowę. Chcemy dać przykład, że możliwe jest nie tylko deklarowanie zobowiązań, ale ich realizowanie. Stawiamy na nowe źródła: farmy wiatrowe na morzu, źródła słoneczne, atom. Wyraźnie widzimy, że nasza zależność od źródeł emisyjnych będzie malała” - powiedział premier Mateusz Morawiecki, na trwającej konferencji klimatycznej COP24 w Katowicach. Unia Europejska zadeklarowała na COP24, że zdaje sobie sprawę z konsekwencji dotychczasowej gospodarki i zapowiedziała, że do 2050 roku chce być już neutralna dla środowiska, co oznacza zerową emisję gazów cieplarnianych.

Z informacji zamieszczonych na stronie internetowej Polskiej Grupy Energetycznej, wynika, że turbiny staną w miejscu, gdzie głębokość morza waha się między 25 a 40 metrów. Mają one osiągnąć maksymalną wysokość 275 m n.p.m., czyli maksymalna średnica rotora wyniesie do 200 metrów. Natomiast odległość pomiędzy poszczególnymi wiatrakami ma wynieść od 1,2 do 1,5 kilometrów. Pomiary wskazują, że średnia prędkość wiatru wynosi tam 9-10 m/s.

Rozpoczęcie produkcji energii wyznaczono na rok 2022. Wielkim plusem powstania pierwszej polskiej farmy wiatrowej na Bałtyku będzie stworzenie dużej ilości miejsc pracy, głównie w sektorze stoczniowym i portowym. Zdaniem RDOŚ, realizacja projektu Bałtyk Środkowy III m.in. umożliwi polskim stoczniom, w Szczecinie i w Gdyni, budowę fundamentów i wież planowanych elektrowni.

Źródło: GeekWeek.pl/PGE/Forsal / Fot. Wikipedia/Pexels