Technologia
Nadchodzą nowe Mapy Google z nawigacją w rozszerzonej rzeczywistości

Jeśli należycie do osób, które mają problem z orientacją w terenie i potraficie zgubić się nawet z pomocą nawigacji, to z pewnością ucieszy Was nowa funkcjonalność popularnych map, a mianowicie obraz w rozszerzonej rzeczywistości.

Co prawda Google mówiło o swoim pomyśle już kilka miesięcy temu, ale dotąd w temacie panowała cisza i wszyscy spodziewali się, że nowa funkcjonalność to śpiew przyszłości, szczególnie biorąc pod uwagę dotychczasowe praktyki firmy w tym zakresie, czyli zapowiadanie nowości na długo przed ich faktyczną implementacją.

Na szczęście tym razem może być nieco inaczej, bo dostaliśmy nie tylko kolejne informacje, ale i demo prezentujące możliwości AR w mapach Google. Co więcej, właśnie dowiedzieliśmy się, że funkcjonalność jest już testowana przez pierwszych wybrańców, a jednym z nich jest redaktor The Wall Street Journal, David Pierce, który postanowił uchylić rąbka tajemnicy.

Jego zdaniem w rozszerzonej rzeczywistości w tym wydaniu drzemią ogromne możliwości, choć trzeba też pamiętać o wadach, jak choćby drenowanie baterii (wystarczy przypomnieć sobie, co z akumulatorem robi klasyczna wersja map, żeby uzmysłowić sobie, jak energożerna musi być nowa wersja), więc nie będzie to z pewnością nawigacja pierwszego wyboru, a jedynie dodatek w wyjątkowych sytuacjach.

Jakich? Kiedy mamy duże problemy w zorientowaniu się w miejscu, w którym przebywamy - nowe mapy pobiorą wtedy naszą lokalizację, a następnie opierając się o zdjęcia z Google Street View, poprowadzą do celu, podając wskazówki oparte o to, co faktycznie przed sobą widzimy. Oczywiście jak łatwo zauważyć, bez sensu korzystać z takiej opcji, kiedy mamy do przejścia prostą drogę, ale kiedy wysiądziemy na dworcu jakiegoś zatłoczonego miasta i nie mamy bladego pojęcia, gdzie się znajdujemy, może okazać się niezastąpiona.

Niestety, są też gorsze wieści, bo Google jak na razie wciąż nie opracowało ostatecznej wersji, więc na debiut map AR jeszcze sobie poczekamy. Co więcej, mamy jak w banku, że nie będziemy rynkiem pierwszego rzutu, wystarczy spojrzeć z jakim poślizgiem otrzymaliśmy Asystenta Google mówiącego w naszym języku, ale nie zmienia to faktu, że będziemy wypatrywać jej debiutu z niecierpliwością.

Źródło: GeekWeek.pl/gsmarena