Styl życia
Mark Zuckerberg, szef Facebooka, ma w swoim biurze właz bezpieczeństwa

Albo prezes Facebooka hołduje przekonaniu, że przezorny zawsze ubezpieczony, albo bardzo obawia się o swoje życie, bo jak się właśnie dowiedzieliśmy, podjął dość wyjątkowe kroki mające zapewnić mu bezpieczeństwo.

Oczywiście znani i ważni zawsze są dobrze chronieni i Mark Zuckerberg nie jest tu żadnym wyjątkiem, szczególnie że jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób na naszej planecie, ale szef Facebooka przeniósł tę kwestie na zupełnie nowy poziom. Nie tylko ma do swojej dyspozycji rzeszę ochroniarzy, a na kwestie bezpieczeństwa wydał w 2017 roku ponad 7,3 mln dolarów, ale i ma w swoim biurze… właz bezpieczeństwa.

Jak bowiem czytamy w zeszłorocznym zeznaniu podatkowym Facebooka, koszty bezpieczeństwa związane z ochroną Marka Zuckerberga wynikają z “zagrożeń, jakim podlega w bezpośrednim związku ze swoją pozycją jako założyciela, CEO i szefa firmy. Teraz zaś osoby z jego otoczenia postanowiły zdradzić kilka szczegółów tej wyjątkowej ochrony, na którą składać ma się m.in. przywoływany już właz bezpieczeństwa.

Część osób otwarcie przyznaje, że nigdy o nim nie słyszało, ale inne zapewniają, że to prawda i takie specjalne wyjście awaryjne prowadzące prosto na parking istnieje. Co więcej, nikt nie może parkować samochodu bezpośrednio pod biurem Zuckerberga, żeby zminimalizować ryzyko zamachu z wykorzystaniem ładunków wybuchowych umieszczonych w samochodzie, a część jego ochrony nosi stroje inżynierów, żeby wtopić się w tłum pracowników.

Czy to przesada? Trudno powiedzieć, bo tylko specjaliści od ochrony szefa Facebooka wiedzą z całą pewnością, czy jego życie jest w niebezpieczeństwie. Pewnie tak samo jak inni sławni ludzie na porządku dziennym dostaje groźby, tyle że w tym przypadku są one traktowane śmiertelnie poważnie - nie można z całą pewnością określić jednak, czy to paranoiczne zachowania, czy może konieczność, ale nie da się ukryć, że właz bezpieczeństwa to rozwiązanie raczej rzadko spotykane.

Źródło: GeekWeek.pl/bgr