Aplikacje
Google znowu na celowniku Komisji Europejskiej, jest kolejna gigantyczna kara

Google ma pod górkę w Europie. Oczywiście świetnie sobie radzi na naszym rynku, ale działania koncernu bacznie śledzą stosowne organy Unii Europejskiej, które wytykają firmie kolejne potknięcie i wlepiają kolejne kary.

Wszystko zaczęło się od grzywny w wysokości 2,42 mld USD nałożonej na firmę w 2017 roku za nadużywanie swojej pozycji na rynku wyszukiwarek, a potem poszło już z górki. Rok później mieliśmy bowiem do czynienia z kolejną podobną sprawą, która miała swoje początki już w 2015 roku, kiedy to konkurenci Google zaczęli się skarżyć, że firma zmusza producentów smartfonów do preinstalowania swoich aplikacji w zamian za dostęp do sklepu Play.

Komisja Europejska uznała wtedy, że faktycznie coś jest na rzeczy i firma rzeczywiście faworyzowała swoje aplikacje na urządzeniach z systemem operacyjnym Android oraz stosowała inne praktyki mające na celu wzmocnienie własnej dominującej pozycji, jak konieczność instalacji przeglądarki Chrome i stosowanie wyszukiwarki Google jako domyślnej w celu uzyskania konkretnych licencji. Za wszystkie te przewinienia Amerykanie musieli zapłacić rekordową karę w wysokości aż 4.3 mld EUR.

Myślicie, że to koniec sprawy? Nic bardziej mylnego, w styczniu tego roku mieliśmy do czynienia z kolejną grzywną, 50 mln EUR za naruszanie przepisów RODO, głównie brak transparentności i politykę utrudniającą łatwy dostęp do danych. Tym razem kara była dość niska, bo maksymalna przewidziana przez prawo mogła wynieść w przypadku Google nawet kilka miliardów. Uff… no nie do końca, bo właśnie jesteśmy świadkami powtórki z rozrywki - koncern musi zapłacić 1,49 mld EUR za antykonkurencyjne praktyki reklamowe z wykorzystaniem AdSense.

Szybko przypominamy, że chodzi o serwis reklamowy Google wyświetlający na stronachkontekstowe reklamy tekstowe, bannery oraz reklamy wideo. Jak poinformowała komisarz ds. konkurencji, Mergrethe Vestager, najnowsza kara musi być dotkliwa, bo AdSense kontroluje obecnie 70% europejskiego rynku reklamowego, a udało się to osiągnąć w zaledwie 10 lat. Co więcej, Google stosowało swoje nieuczciwe praktyki przez długi czas i zarobiło na tym krocie, znacznie umacniając swoją monopolistyczną pozycję na rynku.

I choć zdaniem komisji dominacja na rynku nie jest przestępstwem samym w sobie, to: - Dominacja na rynku nie jest nielegalna w Unii Europejskiej, ale firmy o takiej pozycji ponoszą ogromną odpowiedzialność i nie mogą wykorzystywać swojej pozycji w ramach praktyk antykonkurencyjnych. A Google tak właśnie robiło, Mergrethe Vestager zwraca tu szczególną uwagę na zmuszanie swoich kontrahentów do podpisywania nieuczciwych umów, w ramach których nie mogli oni umieszczać na swoich stronach reklam konkurencyjnych wyszukiwarek.

A co na to główny zainteresowany? Najwyraźniej spodziewał się takie rozwoju sprawy, bo jego oficjalny komentarz jest bardzo stonowany i pokorny. Jak mówił Kent Walker, wiceprezes ds. polityki publicznej Google: - Zawsze uważaliśmy, że zdrowe, konkurencyjne rynki leżą w interesie wszystkich. Dokonaliśmy już wielu zmian w naszych produktach, aby uwzględnić obawy Komisji. W ciągu najbliższych kilku miesięcy będziemy dokonywać kolejnych aktualizacji, by dać naszym konkurentom większą widoczność na rynkach europejskich.

Źródło: GeekWeek.pl/thenextweb