Przyroda
Zmiany klimatu doprowadziły do poważnego problemu z… ludzkimi odchodami

A przynajmniej w Parku Narodowym Denali na Alasce, gdzie znajduje się obecnie ponad 66 ton zamarzniętych kup, pozostawianych tam przez wspinaczy przez lata zdobywających najwyższy szczyt Ameryki Północnej.

I choć informacja ta brzmi jak jak kiepski żart, to raczej nikomu nie będzie do śmiechu, kiedy te wszystkie odchody zaczną wychodzić na światło dzienne. A że tak będzie nie ma żadnych wątpliwości, bo nasz klimat się zmienia i nie jesteśmy w stanie powstrzymać globalnego ocieplenia. Co zatem zrobić z tym śmierdzącym problemem, który w ciągu najbliższych lat ma się mocno nasilić?!

Na szczęście znalazły się firmy, które potraktowały sprawę poważnie i niektóre z zajmujących się oprowadzaniem ludzi w górach zgodziły się z własnej woli pakować odchody, zamiast zostawiać je w parku narodowym, żeby nie pogłębiać problemu zanieczyszczenia. To kolejny krok po ubiegłorocznym rozporządzeniu agencji ds. konserwacji obiektów przyrodniczych, która zarządziła, że wszystkie ludzkie odpady poniżej wysokości 4267 metrów, muszą być zabierane ze zbocza góry.

Co ciekawe, odchody nie są jedynie problemem estetycznym, bo jak się okazuje, niektóre bakterie i znajdujące się w nich insekty żyją nawet po załatwieniu potrzeby w śniegu, a następnie trafiają do płynących w parku rzek. Potwierdziły to właśnie specjalistyczne testy, które wykazały, że wody rzek na terenie Denali są zanieczyszczone niewielką ilością bakterii kałowych - jeszcze niewielką, bo jak wiadomo problem będzie się pogłębiał wraz z topnieniem kolejnych warstw śniegu.

Jak twierdzi Michael Loso, glacjolog z National Park Service: - Już niebawem wspinaczy czeka bardzo niemiły widok, bo kupy zaczną wychodzić na powierzchnię. I nie będą inne niż w momencie, kiedy zostały zakopane… Nie chodzi jednak tylko o problem estetyczny, bo będą również biologicznie aktywne, znajdą się tam choćby bakterie E.coli. Spodziewamy się, że nie będzie to dobrze wyglądać i pachnieć.

Źródło: GeekWeek.pl/geek.com