Mięso z probówki w sklepach już za 5 lat

Dwa lata temu informowaliśmy Was o przygotowaniu przez naukowca, Marka Posta z Uniwersytetu Maastricht, najdroższego, kosztującego 250 tysięcy euro hamburgera, do którego przygotowania użyto mięsa pochodzącego z probówki. Teraz dowiadujemy się, że mięso in vitro już niedługo trafi do sklepów...

Dwa lata temu informowaliśmy Was o przygotowaniu przez naukowca, Marka Posta z Uniwersytetu Maastricht, najdroższego, kosztującego 250 tysięcy euro hamburgera, do którego przygotowania użyto mięsa pochodzącego z probówki.

Wówczas dwaj znani krytycy kulinarni, Hanni Ruetzler i Josh Schonwald, zjedli takiego hamburgera, który został przygotowany przez naukowca, a usmażony przez słynnego kucharza Richarda Mcgowana.

Wydarzenie to zostało okrzyknięte największą rewolucję rolniczą od czasów udomowienia bydła. Proces przygotowania prototypu mięsa z probówki sprawił, że wykorzystanie gruntu i wody zmalało o 90 procent, a zużycie prądu o 70 procent.

Eksperyment rozpoczął się od biopsji krowy (pobrania komórek z karku krowy) i wyekstrahowania z próbki mioblastów. Żeby uzyskać formę 14 dag kotleta, wyhodowane po około 3 miesiącach włókna mięśniowe, wyciąga się z pożywki, rozcina, prostuje i ściska.

W tym momencie kotlet składa się tylko i wyłącznie z białka. Nie zawiera on tłuszczu zwierzęcego, który odpowiada za wyjątkowy smak mięsa. Dlatego też naukowcy pracują już nad dodaniem do znajdujących się w nim protein adipocytów. Myślą również nad sposobem obniżenia kosztów produkcji.

Jakiś czas temu, na łamach GeekWeeka, pisaliśmy o pomyśle naukowców na wykarmienie 11 miliardów ludzi. Aby było to możliwe, specjaliści zaproponowali ograniczenie, a nawet rezygnację ze spożywania mięsa wołowego na rzecz drobiu i wieprzowiny, a docelowo przejście na wegetarianizm.

Teraz w obliczu sposobności produkowania mięsa w probówkach, rezygnacja ze spożywania wszystkich rodzajów mięs odeszłaby w niepamięć, a co najważniejsze, można byłoby wykarmić setki milionów głodujących.

Także zmniejszyłby się niekorzystny wpływ hodowli bydła na środowisko naturalne, a dokładnie zmniejszenie obszarów pastwisk oraz ograniczenie produkcji metanu przez bydło.

Mark Post i Peter Verstrate założyli już własną firmę, która nazywa się Mosa Meat i zatrudnia ponad 20 naukowców, techników laboratoryjnych oraz menedżerów. Już wkrótce zajmie się ona masową produkcją sztucznego mięsa.

Naukowcy są zdania, że mięso z probówek będzie dostępne dla każdego już za 5 lat. Aby było to możliwe, jeden z pomysłów zakłada wykorzystanie biodrukarek 3D. Co ciekawe, od wczoraj trwa pierwsze Międzynarodowe Sympozjum Mięsa In Vitro, na którym naukowcy przedstawiają swoje pomysły na zlikwidowanie problemu głodu na świecie.

Mięso pochodzące z probówki naprawdę może wnieść wiele dobrego, gdyż sztuczne mięso, w porównaniu do dotychczasowej masowej hodowli zwierząt, to o 45 procent mniej zużycia energii, o 96 procent mniej emisji gazów cieplarnianych i aż 99 procent zapotrzebowania na tereny hodowlane.

Mięso in vitro pozwoli jednocześnie zakończyć masową rzeź zwierząt i zapewnić pożywienie dla nieustannie powiększające się liczby ludności na całym świecie.