Sukces genowej terapii przeciw starzeniu

Postęp w genetyce oznaczać może, że już niedługo będziemy żyli jeszcze dłużej, a przez całe życie zachowamy niemalże młodzieńczą sprawność i witalność. I choć brzmi to jak wstęp do książki science-fiction to powoli staje się rzeczywistością - co potwierdzają wyniki pierwszej terapii genowej przeciw objawom starzenia przeprowadzonej na człowieku.

Postęp w genetyce oznaczać może, że już niedługo będziemy żyli jeszcze dłużej, a przez całe życie zachowamy niemalże młodzieńczą sprawność i witalność. I choć brzmi to jak wstęp do książki science-fiction to powoli staje się rzeczywistością - co potwierdzają wyniki pierwszej terapii genowej przeciw objawom starzenia przeprowadzonej na człowieku.

Jako pierwsza genetyczną kurację przeciw starzeniu przechodzi Elizabeth Parrish - 44-letnia szefowa firmy BioViva USA, której udało się opracować eksperymentalne terapie polegające na wydłużeniu telomerów.

Telomery - elementy znajdujące się na końcach chromosomów zabezpieczając je przed uszkodzeniem podczas kopiowania - mogą kryć w sobie sekret do dłuższego życia. W zeszłym roku odkryto, że wydłużając je będzie można odzyskać młodość.

U młodych ludzi telomery mają długość około 8-10 tysięcy nukleotydów, lecz z każdym podziałem komórkowym skracają się one, a gdy osiągną krytyczną długość ich komórka po prostu przestaje się dzielić lub umiera. Są one zatem naszym wewnętrznym zegarem, który dodatkowo utrudnia pracę badaczom zajmującym się podziałem komórek w laboratorium. I właśnie aby ułatwić sobie pracę naukowcy ze Stanford University School of Medicine opracowali ostatnio metodę na wydłużenie telomerów nawet o tysiąc nukleotydów, a przy okazji udało im się odnaleźć sposób na cofnięcie naszego biologicznego zegara o wiele lat.

Nowa metoda działa w ten sposób, że przy użyciu zmodyfikowanego mRNA (informacyjne RNA) przesyłają oni do komórki sekwencję dla jednego z elementów enzymu zwanego telomerazą, który odpowiada za odbudowę tzw. nici wiodącej DNA.

Pani Parrish była idealnym obiektem do testów, bo okazało się, że przed rozpoczęciem eksperymentalnej terapii jej telomery były zaskakująco krótkie, co powodowało, że była ona narażona na przedwczesne wystapienie oznak starzenia. Po paru miesiącach kuracji wydłużyły się one jednak o około 20 lat - z 6.71 do 7.33 kb - a więc jej organizm stał się wewnętrznie młodszy. Wyniki te zostaly potwierdzone przez niezależne organizacje: belgijskie HEALES (Healthy Life Extension Company) i brytyjskie Biogerontolgy Research Foundation.

Oczywiście Elizabeth Parrish naukowcy będą przyglądać się cały czas, ale wygląda na to, że jeszcze nigdy nie byliśmy tak blisko przełomu, tak blisko źródła wiecznej młodości.

Źródło: The Scientist