Niebawem ruszy wielki projekt oczyszczenia światowych oceanów

W tej chwili w światowych akwenach znajduje się aż 170 milionów ton śmieci. Głównie są to ogromne skupiska tworzyw sztucznych, których do wód trafia każdego roku dziesiątki milionów ton. Są jednak na Ziemi ludzie, którym zależy na tym, żeby następne pokolenia mogły żyć na pięknej planecie, a nie na wysypisku śmieci...

W tej chwili w światowych akwenach znajduje się aż 170 milionów ton śmieci. Głównie są to ogromne skupiska tworzyw sztucznych, których do wód trafia każdego roku dziesiątki milionów ton. Są jednak na Ziemi ludzie, którym zależy na tym, żeby następne pokolenia mogły żyć na pięknej planecie, a nie na wysypisku śmieci.

Jednym z takich projektów jest inicjatywa o nazwie Ocean Cleanup, która ma na celu uchronienie naszej cywilizacji przed realizacją mrocznej wizji utonięcia w niezliczonej ilości plastiku. To największe w historii ludzkości przedsięwzięcie zostanie zrealizowane przy pomocy bardzo ciekawego systemu.

Jest to pomysł, który powstał w głowie 22-letniego Boyana Slata. Polega on na wrzuceniu do wody setek czy nawet tysięcy inteligentnych i autonomicznych rur/boi łączących ze sobą pływające stacje przetwarzania odpadów. Wykonane będą one z lekkiego i trwałego polietylenu o dużej gęstości (HDPE). Pod powierzchnią bariery przechwytującej odpady znajdzie się wykonany z nylonu ekran, którego zadaniem będzie nie dopuszczenie do przepłynięcia śmieciom pod spodem.

Plastikowe odpady, pchane prądami morskimi, trafiać mają samodzielnie do stacji, które automatycznie (zasilane energią słoneczną) będą odseparowywać sztuczne śmieci od materii organicznej, która mogłaby się tam przypadkiem dostać.

Ocean Cleanup zebrał już ponad 31 milionów dolarów na uruchomienie swojego projektu. Slat poinformował, że on i jego ludzie jeszcze w tym roku rozpoczną realizację swojego przedsięwzięcia na wodach Oceanu Spokojnego.

Jako że do tej pory testy i analizy przebiegały zgodnie z planem, to kolejnym celem sprzątania światowych wód stanie się teraz Wielka Pacyficzna Plama Śmieci, na którą składa się dryfujące skupisko 4 milionów ton śmieci i plastikowych odpadów, utworzone przez prądy oceaniczne w północnej części Oceanu Spokojnego, między Kalifornią a Hawajami.

Oczyszczalnia sukcesywnie będzie rozbudowywana, gdyż naukowcy chcą aby docelowo miała do 100 kilometrów długości. W ten sposób łatwiej i szybciej będzie można wyłapywać zalegające w wodzie śmieci.

Licząc od roku 2018, przez następną dekadę Wielka Pacyficzna Plama Śmieci ma zostać całkowicie usunięta. Jest to coś naprawdę niezwykłego, gdyż zwykłym statkom zajęłoby to kilkaset lat. Ale tak naprawdę to kropla w morzu potrzeb. Oceanicznych plam śmieci przybywa z każdy rokiem, więc poniekąd będzie to syzyfowa praca, ale warta świeczki, bo w grę wchodzi przyszłość naszej cywilizacji.

Slat po raz pierwszy pomysł ten zaproponował w pracy napisanej do szkoły, jednak był on tak dobry, że dzięki niemu wygrał wiele konkursów i zwrócił na siebie uwagę naukowców zajmujących się morskim życiem.

Ponad 100 naukowców sprawdziło ten niezwykły system w obszarze Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci i stwierdzili oni jednomyślnie, że to po prostu działa, dlatego chcą go teraz zastosować na większą skalę.

Miejsce morskiej katastrofy ekologicznej zostało odkryte w 1997 przez Charlesa Moore’a. Na całym świecie takich plam jest o wiele więcej, co możecie zobaczyć na powyższej animacji.

Szacuje się, że tylko w wodach Oceanu Spokojnego znajduje się aż 100 milionów ton śmieci, które w większej części bynajmniej nie stanowią zwartej masy, lecz zawiesinę, która w ławy sposób wchłaniania jest przez organizmy zwierząt.

Zarówno pył plastikowy, jak i większe odpady, trafiają do sieci troficznej. Niestrawne elementy, blokując układ pokarmowy, powodują śmierć zwierząt morskich, w tym ponad miliona ptaków i 100 tysięcy ssaków rocznie.

Źródło: GeekWeek.pl/Ocean Cleanup/Fast Company / Fot. Ocean Cleanup