Bill Gates chce wmówić Donaldowi Trumpowi, że szczepionki są okej

Bill Gates kilka dni temu ogłosił całemu światu, że jego fundacja współpracuje z najwybitniejszymi specjalistami i firmami z całej planety, aby stworzyć skuteczną szczepionkę na wszystkie odmiany wirusa grypy (zobaczcie tutaj). Teraz były szef Microsoftu ujawnił, że spotkał się w tym celu z Donaldem Trumpem...

Bill Gates kilka dni temu ogłosił całemu światu, że jego fundacja współpracuje z najwybitniejszymi specjalistami i firmami z całej planety, aby stworzyć skuteczną szczepionkę na wszystkie odmiany wirusa grypy (zobaczcie tutaj). Teraz były szef Microsoftu ujawnił, że spotkał się w tym celu z Donaldem Trumpem.

Jako że obecny prezydent Stanów Zjednoczonych wielokrotnie pokazywał np. na Twitterze, że jest przeciwnikiem szczepionek i szczepień, Gates chciał porozmawiać z nim na osobności, żeby zmienić jego opinię na ten temat. Niestety, drugi najbogatszy człowiek na naszej planecie nie doszedł do porozumienia z Trumpem, twierdząc, że nie ma on pojęcia o wirusie grypy, HIV czy HPV i różnicach ich dzielących.

Trump rozważał nawet oficjalne rządowe badania dotyczące analizy szkodliwości szczepionek. Co ciekawe, prezydent Stanów Zjednoczonych zaproponował Gatesowi nawet stanowisko swojego doradcy do spraw naukowych, ale miliarder stanowczo odmówił, stwierdzając, że to byłoby marnotrawstwo jego cennego czasu.

Bill Gates po prostu nie chce mieć do czynienia z kimś, kto nie czuje jego wizji uzdrowienia świata z pomocą nowoczesnych szczepionek. Jeśli Gatesowi uda się opracować naprawdę skuteczne szczepionki na najgroźniejsze choroby dręczące obecnie ludzkość, to nie tylko ocali życie milionom ludzi, ale również na jego kontach bankowych pojawią się kolejne dziesiątki miliardów dolarów.

Przeciwnicy szczepień obawiają się jednak, że taka piękna wizja Gatesa może okazać się celowym programem depopulacji ludzkości i ostatecznie doprowadzi do globalnej katastrofy, w rezultacie której większość populacji ludzkiej umrze z powodu tragicznych powikłań.

Źródło: GeekWeek.pl/Fortune / Fot. Twitter