Medycyna
Pierwszy raz zobaczyliśmy, jak szybko rozprzestrzenia się śmierć

Naukowcom z Uniwersytetu Stanforda pierwszy raz w historii medycyny udało się zaobserwować prędkość rozprzestrzeniania się śmierci komórkowej w organizmach żywych.

Badanie naukowe zostało opublikowane na łamach najnowszego wydania czasopisma Science. Śmierć komórki rozpoczyna się od uszkodzenia jednego z jej fragmentów. Wówczas dochodzi do uwolnienia substancji chemicznej określanej jako sygnał śmierci. To ona sprawia, że natychmiast następuje reakcja łańcuchowa zwana przez naukowców falą wzbudzającą, która stopniowo poraża inne fragmenty komórki, jednocześnie aktywując tam takie same sygnały.

Takie zjawisko można porównać właśnie do reakcji łańcuchowej znanej nam z wybuchów bomb jądrowych. Zdaniem naukowców, reakcja destrukcji komórki może przenieść się na inne i trwać aż do momentu zakończenia się sygnału śmierci. Specjaliści z Uniwersytetu Stanforda w swoich badaniach nie tylko chcieli zobaczyć na własne oczy to niezwykłe zjawisko, ale również zmierzyć prędkość jego rozprzestrzeniania się, czyli szybkość z jaką postępuje śmierć komórek.

Okazuje się, że fala wzbudzająca rozprzestrzenia się z prędkością 30 mikrometrów na minutę (1,8 mm/h). Ta wiedza jest niezwykle cenna dla świata medycyny. Z jej pomocą będzie można opracować nowe, skuteczniejsze terapie do kontrolowania i przyspieszenia procesu samodestrukacji komórek nowotworowych lub powstrzymania ich samodestrukcji w przypadku np. choroby Alzheimera.

Źródło: GeekWeek.pl/New Scientist / Fot. Pexels