Ekotechnologia
Plastikowe śmieci już wkrótce staną się paliwem dla samochodów

Choć na co dzień rzadko zdajemy sobie z tego sprawę, nasze środowisko, a w tym i życiodajne oceany, przykrywa coraz większa góra plastikowych śmieci.

Naukowcy od lat głowią się, co z nimi zrobić, bo doniesienia o choćby uduszonych plastikiem zwierzętach żyjących w wodzie, jak ryby lub w jej okolicy, np. ptakach, stają się naszą smutną codziennością (mówi się o tysiącach stworzeń rocznie!). Wygląda jednak na to, że możemy znajdować się właśnie na granicy przełomu, a wszystko za sprawą badaczy z walijskiego Swansea University.

Nowy projekt badawczy, któremu przewodzi dr Moritz Kuehnel, zakłada zamianę plastikowych śmieci w wodór, mający szansę w przyszłości zasilać samochody. Jak twierdzi: - Każdego roku zużywamy mnóstwo plastiku - miliardy ton - i zaledwie ułamek jest poddawany recyklingowi. Staramy się znaleźć praktyczne zastosowanie dla całej reszty.

Proces polega na cięciu plastiku, ryflowaniu go i dodaniu fotokatalizatora, czyli materiału potrafiącego absorbować promienie słoneczne i zmieniać je w energię chemiczną, a konkretniej wodór.

- Kropki kwantowe potrafią wykorzystywać energię słoneczną do przeprowadzenia dwóch jednoczesnych reakcji chemicznych, produkcji wodoru i degradacji plastiku. Z praktycznego punktu widzenia proces jest bardzo prosty, kropki kwantowe są upuszczane na plastik, a ten ląduje w wodzie alkalicznej. Kiedy tylko pojawiają się promienie słoneczne, pojawiają się bąbelki z wodorem, który można wykorzystać jako paliwo do samochodów - dodaje dr Moritz Kuehnel.


A skąd w ogóle problem z recyklingiem plastikowych butelek, bo o nich właśnie głównie mowa? Powszechnie produkuje się je z PET, który musi być umyty, żeby wykorzystać go do stworzenia nowych butelek. Dla procesu opracowanego przez badaczy ze Swansea University nie ma to jednak najmniejszego znaczenia, plastik może być nawet zatłuszczony, jak np. pudełka po maśle czy z resztkami jedzenia, bo to nie zatrzymuje reakcji.

Co więcej, nowa metoda jest nawet tańsza niż klasyczny recykling, który potrafi kosztować nawet 4 tysiące dolarów za tonę plastiku. Wygląda więc na to, że w przyszłości może odnieść sukces, szczególnie że już została solidnie dofinansowana, ale nie da się ukryć, że minie jeszcze kilka lat nim zostanie wykorzystana na skalę przemysłową. Tym bardziej, że naukowcy muszą najpierw popracować nad jej skalą oraz rodzajami wykorzystywanego plastiku. Jak bowiem twierdzi dr Kuehnel: - Na razie działamy z PET, PLA i PU, ale mamy nadzieję również na PE, PP czy PVC.

Nie da się też ukryć, że czasu potrzebuje również przemysł samochodowy, który dopiero raczkuje w temacie samochodów zasilanych wodorem. I tak, Toyota celuje w milion aut hybrydowych zasilanych elektrycznie i paliwem do 2030 roku oraz autobus o nazwie Sora, wykorzystujący wodór i tlen do produkcji elektryczności, który ma wyjechać na japońskie ulice w 2020 roku. I miejmy nadzieję, że jej śladami pójdą też inni producenci, co tylko wyjdzie na dobre naszemu środowisku.

Źródło: GeekWeek.pl/Cnet