Astronomia
Niebawem dojdzie do narodzin pierwszego pozaziemskiego człowieka

Nadszedł moment, w którym ludzkość, jak nigdy wcześniej w swojej historii, znalazła się na wyciągnięcie ręki od spełnienia marzenia o staniu się prawdziwą cywilizacją kosmiczną.

Firma SpaceLife Origin ogłosiła, że chce uczynić pierwszy i bardzo ważny krok, którym będą pierwsze narodziny pozaziemskiego człowieka. Celem przedstawicieli firmy jest narodzenie się nowej rasy ludzkiej w koloniach na Księżycu, Marsie i innych obiektach przemierzających Układ Słoneczny.

Projekt przewiduje trzy misje kosmiczne. Mają one ostatecznie zaowocować narodzinami pierwszego kosmicznego dziecka. Pierwsza z nich została nazwana Arka, co jest nawiązaniem do Arki Noego, i zakłada wysłanie w 2020 roku w kosmos kapsuły, w której znajdą się ludzkie genomy. Ma to być pewien rodzaj polisy ubezpieczeniowej dla ludzkości, gdyby nastąpił na Ziemi globalny kataklizm.

Druga misja będzie nazywała się Lotos. W trakcie niej, w specjalnej kapsule o nazwie Space-Embryo-Incubator, na orbitę polecą w roku 2021 ludzkie zarodki. Naukowcy wykonają eksperymenty, dzięki którym dowiedzą się, jak wyglądają warunki do formowania się ludzkich zarodków w kosmosie. Następnie powrócą one na Ziemię i trafią do laboratoriów. Z zarodków, na drodze metody In Vitro, mają na świat przyjść dzieci. Tymczasem cenna wiedza zostanie wykorzystana w finalnej i najważniejszej misji.

Niebawem dojdzie do narodzin pierwszego pozaziemskiego człowieka. Fot. SpaceLife Origin.

Będzie ona nosiła nazwę Kołyska, planowana jest na 2024 rok i zaowocuje ona narodzinami pierwszego pozaziemskiego człowieka. Przedstawiciele firmy SpaceLife Origin chcą wysłać na orbitę, na pokładzie statku kosmicznego, ciężarną kobietę wraz z kilkoma lekarzami-astronautami. Załoga ma spędzić na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej od 24 do 36 godzin, w trakcie których ma nastąpić poród.

Gdy kosmiczne dziecko przyjdzie na świat, kobieta, dziecko i załoga mają powrócić na Ziemię. Wszystko to brzmi pięknie, ale nie będzie tak proste w realizacji. Firma nie zdradziła szczegółów, w jaki sposób bezpiecznie chce dostarczyć na orbitę ciężarną kobietę i jak odbierze poród 400 kilometrów ponad powierzchnią naszej planety. Jeśli wszystko się uda, to będziemy mogli mówić o pisaniu się na naszych oczach zupełnie nowego rozdziału historii rozkwitu naszej cywilizacji. No cóż, pożyjemy, zobaczymy. Tymczasem, trzymamy kciuki.

Źródło: GeekWeek.pl/SpaceLife Origin / Fot. SpaceLife Origin