Bezpieczeństwo
Ocieplenie klimatu i topnienie pokrywy lodowej uwolni substancje promieniotwórcze

Skutki globalnego ocieplenia mogą być bardziej przerażające dla ludzkości, niż nam się do tej pory wydawało. Naukowcy obawiają się, że topnienie lodowców uwolni do atmosfery promieniotwórcze substancje.

Nie jest tajemnicą, że pod II wojnie światowej Stany Zjednoczone, Rosja i wiele innych krajów świata na masową skalę testowało broń jądrową. Takich większych i mniejszych wybuchów było tysiące, a promieniowanie powstałe po nich rozeszło się po całej planecie w atmosferze i spadło na ziemię np. wraz z opadami deszczu. Podobnie miało to miejsce po katastrofie jądrowej w Czarnobylu, Tree Mile Island i Fukushimie.

Do tego dochodzi jeszcze fakt przeprowadzania w Rosji dużej ilości testów na obszarach arktycznych i wiecznej zmarzliny na dalekiej Syberii. Silnie promieniotwórcze substancje w formie naturalnej i odpadach dotychczas były ukryte w pokrywie lodowej i nie stanowiły dla ludzkości bezpośredniego zagrożenia. Ta sytuacja jednak zaczęła się zmieniać.

Międzynarodowy zespół badawczy przeprowadził analizy w kilkunastu różnych miejscach na naszej planecie, gdzie znajdują się obszary o nienaturalnie podwyższonej radiacji w skutek działalności ludzkiej, by dowiedzieć się, czy zmiany klimatyczne i topnienie pokrywy lodowej uwolni promieniotwórcze pierwiastki do atmosfery i rozniesie je po całym świecie.

Ocieplenie klimatu i topnienie pokrywy lodowej uwolni substancje promieniotwórcze. Fot. US Department od Defence.

Okazuje się, że taki przerażający scenariusz już zaczął się realizować w wielu miejscach na świecie. Wzrost średnich temperatur powietrza w Arktyce i innych częściach planety powoduje tajanie wiecznej zmarzliny, w której od ostatniej epoki lodowcowej spoczywają ogromne ilości biomasy z martwych roślin oraz materiałów promieniotwórczych z ostatnich 74 lat. Roztapiająca się konserwująca je pokrywa lodowa aktywuje proces szybszego rozkładu biomasy, czyli uwalniania do atmosfery olbrzymich ilości dwutlenku węgla i metanu, a wraz z nimi pierwiastków promieniotwórczych. Gazy dodatkowo przyspieszają postęp ocieplenia, więc mamy tu do czynienia z reakcją łańcuchową.

Naukowcy uważają, że największe zagrożenie stanowi dla ludzkości Americium-241, czyli syntetyczny pierwiastek chemiczny, który cechuje się połowicznym rozpadem wynoszącym aż 432 lata. Gdy kilka dekad temu w różnych częściach Ziemi trwały testy jądrowe, wówczas substancje promieniotwórcze były sukcesywnie magazynowane w lodzie. Teraz, w krótkim czasie, mogą one wszystkie ponownie trafić do atmosfery i stworzyć zagrożenie dla zdrowia miliardów ludzi żyjących na całej planecie.

Źródło: GeekWeek.pl/PopularMechanics / Fot. MaxPixel/US Department od Defence