Meteorologia
USA, Chiny, Korea Południowa, Tajlandia i Japonia zaczną zmieniać pogodę

Chemtrails, czyli smugi chemiczne, to jedna z największych teorii spiskowych związanych z globalnym ociepleniem. Wielu uważa, że rządy rozpylają w atmosferze chemikalia, które mają pomóc ograniczyć zmiany klimatyczne.

Chociaż dotychczas nikomu nie udało się ku takiej teorii zebrać niezbitych dowodów, teraz już to nie ma znaczenia, ponieważ rządy wielu krajów świata oficjalnie zapowiedziały, że rozpoczną eksperymenty związane z rozsiewaniem chemikaliów w ziemskiej atmosferze, które mają pozwolić im panować nad pogodą.

Niedawno świat obiegła wiadomość, że naukowcy z Uniwersytetu Harvarda chcą przeprowadzić długoletni eksperyment geoinżynieryjny. Będzie on polegał na rozpylaniu substancji w stratosferze. Mają one blokować ilość promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi, czyli ochłodzić naszą planetę i powstrzymać postęp globalnego ocieplenia.

Dla naukowców inspiracją do realizacji takiego przedsięwzięcia stały się potężne, historyczne wybuchy wulkanów, które wyemitowały do ziemskiej atmosfery tak dużo gazów i pyłu, że w efekcie tego klimat znacząco się ochłodził. Teraz geofizycy z Uniwersytetu Harvarda chcą doprowadzić do tego samego, jednak w sztuczny sposób.

Podobne przedsięwzięcia zapowiedziały również rządy Chin, Tajlandii, Korei Południowej i Japonii. Wszystkie te kraje mają ku temu odpowiednie technologie i chcą je sprawdzić, by skuteczniej radzić sobie z suszą, powodziami i wszystkimi niebezpiecznymi kataklizmami, które coraz częściej dotykają ich na skutek postępujących zmian klimatycznych.

Amerykanie przedstawili nawet plan takiej akcji. W swoim projekcie przewidują wykorzystanie 100 samolotów, które odbędą od 4 tysięcy do 60 tysięcy lotów w ciągu roku po całej planecie, rozsiewając w atmosferze aerozole. Całe przedsięwzięcie ma potrwać wiele lat i zaowocować poważnym ograniczeniem zmian klimatycznych. Naukowcy obliczyli, że realizacja projektu pochłonie od 2 do 2,5 miliarda dolarów rocznie, czyli nie jest to specjalnie duża kwota.

Jedynym problemem, który stoi na przeszkodzie w rozpoczęciu całego eksperymentu, jest fakt, że substancje chemiczne trzeba rozpylać na wysokości ok. 18 kilometrów ponad powierzchnią Ziemi. Do tego potrzeba jest budowy specjalnego samolotu, który będzie zdolny do odbywania regularnych lotów na tej wysokości oraz wyposażenia go w specjalny system przechowywania i rozpylania aerozoli. Takich maszyn musi być co najmniej 100 sztuk, by w ogóle taki eksperyment miał sens.

Samoloty mają pojawić się w ciągu 2 lat. Będą to naddźwiękowi następcy słynnego Concorde'a. Bez problemu będą one mogły wzbić się na kilkanaście kilometrów ponad powierzchnię Ziemi i w szybkim tempie rozsiewać chemikalia.

Eksperymenty geoinżynieryjne wciąż jednak przez wiele placówek naukowych uważane są za bezsensowne. Niedawno naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley opublikowali badanie naukowe na łamach magazynu Nature. Wynika z niego jasno, że geoinżynieria nie pomoże nam uratować Ziemi przed zmianami klimatycznymi, a nawet może mocno pogorszyć i tak już ciężką sytuację.

Badacze przeanalizowali poziomy aerozoli w atmosferze i sprawdzili, jak wpłynęło ograniczenie promieniowania słonecznego na plony roślin po słynnych i potężnych erupcjach wulkanu El Chichón w 1982 roku i Pinatubo w 1991 roku. Rozpylenie aerozoli doprowadziło ostatecznie do zmniejszenia plonów ryżu, soi, pszenicy i kukurydzy (roślin C3 i C4).

Naukowcy skorzystali z programów modelowania Ziemi przygotowanych przez inżynierów z Instytutu Meteorologii Maxa Plancka. Chcieli w ten sposób sprawdzić, jak rozpylanie aerozoli wpłynie w skali globalnej na wegetację roślin. Badania wykazały tą samą zależność. Ograniczenie promieni słonecznych spowolni wegetację roślin i ostatecznie zaowocuje mniejszymi plonami. Badacze wskazują tutaj, że dla roślin będzie lepiej, jeśli będą miały więcej światła, niż zostaną skazane na wegetację w niższej temperaturze.

Źródło: GeekWeek.pl/Environmental Research Letters / Fot. MaxPixel/Marc-Anthony Payne