Styl życia
Google zatrudnia już więcej freelancerów, niż pracowników etatowych

Chociaż wydaje się, że umowy cywilnoprawne, czyli zatrudnianie na podstawie umowy o dzieło czy zlecenia, są typowo polskim problemem, bo w ostatnich latach jest o tym naprawdę głośno, to tak naprawdę mówimy o światowym trendzie.

Tzw. gig economy, czyli wykonywanie pracy na zlecenie, ciągle zyskuje na popularności, szczególnie wśród pracodawców. Wystarczy tu wspomnieć o takich gigantach, jak Uber, Lyft czy Amazon, którzy polegają na freelancerach bardziej niż kiedykolwiek w swojej historii. Łatwo zresztą wyobrazić sobie, dlaczego tak się dzieje - nie trzeba płacić składek, zdrowotnych czy emerytalnych, opłacać urlopów i innych przerw w pracy czy też wydawać dodatkowych kwot na różne dodatki, jak choćby karnety na siłownię.  

Pracownicy najczęściej mają na ten temat nieco inne zdanie, szczególnie że bardzo często pracują w pełnym wymiarze godzin, zupełnie tak, jak gdyby pracowali na pełnym etacie. Co więcej, są przy tym relatywnie tani i dyspozycyjni, co sprawia, że pracodawcy bardzo chętnie korzystają z ich usług. Dziś okazuje się nawet, że część koncernów technologicznych ma już w swoich szeregach więcej pracowników zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych niż klasycznych o pracę.

Jednym z nich jest samo Google, które nieustannie zwiększa ilość współpracujących z firmą freelancerów - jak donosi New York Times, doszliśmy już do sytuacji, w której na koniec marca tego roku na zlecenie amerykańskiego giganta pracowało ponad 121 tysięcy osób, podczas gdy liczba osób na stałe zatrudnionych przez firmę wynosi 102 tysiące. Jak więc widać, różnica jest już spora i ciągle się powiększa, co oznacza, że w przyszłości firma może praktycznie całkowicie zrezygnować z klasycznego modelu pracy.

Oczywiście prawie będzie tu słowem kluczem, bo nie można w ten sposób obsadzić wszystkich stanowisk, ale nie da się ukryć, że tendencja jest jasna - coraz więcej osób pracuje na umowach cywilnoprawnych, co pracodawcom bardzo odpowiada i z pewnością z własnej woli nie zrezygnują z zalet takiej formy zatrudniania. Czy to źle? Jak zawsze zależy to od punktu widzenia, bo przecież część pracowników również na tym korzysta, pracując przy wielu projektach jednocześnie.

Źródło: GeekWeek.pl/techspot