Lotnictwo
Flying-V, czyli linie KLM prezentują przełomowy design samolotów pasażerskich

Czy nowe wcielenie Flying V przyniesie rewolucję w lotnictwie, czy może podobnie jak noszący ten sam przydomek model gitary elektrycznej z 1958 roku, początkowo skutecznie podzieli opinię publiczną?

Pomysł na samolot Flying-V pochodzi z pracy jednego ze studentów Uniwersytetu Technicznego w Berlinie, Justusa Benada, który szuka teoretycznych możliwości podniesienia wydajności komercyjnych lotów pasażerskich. I kiedy porównamy jego projekt z Airbusem A350, czyli średniej wielkości szerokokadłubowym samolotem pasażerskim dalekiego zasięgu, to okazuje się, że ten oferuje 10% wzrost doskonałości aerodynamicznej, czyli stosunku współczynnika siły nośnej do współczynnika oporu, ma 2% mniejszą masę, jest prosty w konfiguracji oraz zdecydowanie cichszy.

Prace nad tym konceptem trwały już od jakiegoś czasu, ale dopiero teraz poznaliśmy więcej szczegółów i mamy okazję zobaczyć, jak to wyglądać ma w praktyce. Specyficzny design wymusza na przykład zintegrowanie kabiny, ładowni i zbiorników z paliwem z każdym ze skrzydeł, ale ich rozpiętość zgadza się z kolei z choćby wspomnianym już Airbusem A350, więc nowy model mógłby korzystać z istniejącej już infrastruktury lotniczej, w tym lotnisk, oferując jednocześnie taką samą ładowność i ilość miejsc, co znacznie zwiększa szanse jego komercjalizacji.

Jak twierdzi dr Roelof Vos z Uniwersytetu Technicznego w holenderskim Delft: - Flying-V jest nawet mniejszy niż A350, co skutkuje mniejszym oporem i pozwala na zużywanie mniejszej ilości paliwa na tym samym dystansie. A mówiąc konkretniej, ten aerodynamiczny kształt i zredukowana waga oznaczają nawet 20% mniejsze zużycie paliwa niż w Airbus A350-900, co może być bardzo skuteczną zachętą. Jeżeli zaś chodzi o konkretne gabaryty, to Flying-V ma 55 metrów długości i 17 metrów wysokości, a jego rozpiętość skrzydeł to 65 metrów.

Wszystko to przekłada się na 314 pasażerów i 160 metrów sześciennych ładunku do zabrania. Samolot będzie napędzany przez poprawiające wydajność silniki turbowentylatorowe na naftę oczyszczoną, ale w przyszłości doczekać ma się poprawek zwiększających jego przyjazność środowisku. Pozostaje tylko pytanie, czy ma on szansę wzlecieć w powietrze i kiedy tak się stanie? Z pewnością nieprędko wsiądziemy na pokład Flying-V, bo kiedy w grę wchodzi bezpieczeństwo pasażerów, wszystkie projekty muszą przejść wieloletnie restrykcyjne badania i testy, a w przypadku Flying-V pierwsze z nich mają dotyczyć stabilności i niezawodności konceptu przy niskich prędkościach.

Źródło: GeekWeek.pl/newatlas/Fot. KLM i tudelft