Internet
Rosja testuje "wojskowy Internet", który jest niezależny od globalnej sieci

Wiosną Kreml zapowiedział, że chce odciąć rosyjską przestrzeń Internetu od globalnej sieci. Ten pomysł spotkał się z ogromną falą protestów, które trwają do dziś. Władze jednak zamierzają ten kontrowersyjny projekt zrealizować.

Wielu ekspertów uważa, że III wojna światowa od dawna trwa, tyle, że jest niewidoczna, bo rozgrywa się w przestrzeni sieci, gdzie każdego dnia dochodzi do niezliczonej ilości cyberataków na najróżniejsze strategiczne infrastruktury krajów. Straty takich niebezpiecznych wyczynów są liczone w milionach dolarów, a niektóre z nich doprowadzają nawet do dezorganizacji życia milionów ludzi, jak to ostatnio miało miejsce np. w Johannesburgu, w którym dokonano ataku na miejską sieć energetyczną.

Nic więc dziwnego, że rząd Rosji postanowił odciąć instytucje kraju od globalnej sieci, która z roku na rok staje się coraz bardziej niebezpiecznym miejscem. Na dobry początek, Kreml przeprowadził właśnie w pełni pomyślnie test nowej zamkniętej wojskowej sieci komunikacyjnej. Jak donosi gazeta Izwiestij, sieć umożliwia przesyłanie dużych ilości danych z ogromną prędkością na spore odległości.

Prokremlowska gazeta ujawniła, że w trakcie testów przesyłano pakiety dużych plików na ponad 2000 kilometrów z prędkością 300 megabitów na sekundę. Niby niewiele, jak na dzisiejsze standardy, ale dla wojska w zupełności wystarczające, gdyby globalna sieć padła w wyniku jakichś groźnych wydarzeń lub ktoś wykorzystał ją do zakrojonego na szeroką skalę cyberataku.

Ogromną motywacją dla Kremla, do przyspieszenia swoich prac nad stworzeniem niezależnej sieci krajowej, były ostatnie ataki na FSB (dawne KGB). Przypominamy, że w połowie lipca Federalna Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej stała się celem potężnego cyberataku, w trakcie którego hakerzy uzyskali dostęp i opublikowali w Internecie ponad 7,5 TB niezwykle tajnych danych wywiadowczych (zobacz tutaj).

Kreml planuje też powoli, ale sukcesywnie, odcinać kraj od globalnej sieci. Tutaj politycy inspirują się Chinami, które na potęgę rozwijają i z powodzeniem wdrażają najnowsze technologie permanentnej inwigilacji. Mają im one pozwolić kontrolować ludność, a co za tym idzie skutecznej walczyć z opozycją, niepokornymi obywatelami i łatwiej serwować im swoje propagandowe pomysły.

Źródło: GeekWeek.pl/Izwiestij / Fot. MaxPixel/Twitter