Astronomia
Polacy odkryli kilka tajemnic nowego międzygwiezdnego przybysza

Pojawiły się nowe, fascynujące wieści na temat komety, o nazwie 2I/Borisov, która pod koniec sierpnia została odkryta przez astronoma-amatora, a przybyła do nas z innego systemu planetarnego.

Polscy astronomowie wzięli pod lupę ten niezwykły obiekt i odkryli wiele ciekawostek na jego temat. Wiemy już, że kometa pochodzi z układu Kruger 60. Znajduje się on w gwiazdozbiorze Cefeusza. Jest to układ dwóch czerwonych karłów, które krążą wokół sobie z czasem ok. 45 lat. Znajdują się one ok. 13 lat świetlnych od Ziemi i wszystko wskazuje na to, że posiadają swój system planetarny.

Kometa potrzebowała ok. miliona lat, by dotrzeć stamtąd do Układu Słonecznego. Astronomowie określają ją jako planetozymal, gdyż jest niedoszłą planetą. Najprawdopodobniej została wyrzucona z układu w trakcie jakiegoś wielkiego wydarzenia i od tamtej pory przemierza otchłań kosmosu.

Teraz nowe wieści doszły do nas z Uniwersytetu Jagielońskiego, gdzie astronomowie określili jej kolor i średnicę. 2I/Borisov nieco różni się od innego pozasłonecznego przybysza, Oumuamua, który pojawił się w Układzie Słonecznym w 2017 roku, w tym czasie okrążył Słońce, a teraz jest już daleko za orbitą Saturna. Polacy dostrzegli w obiekcie 2I/Borisov charakterystyczny warkocz. Oumuamua go nie miała, co oznacza, że nie jest kometą, tylko planetoidą.

Pierwszy kolorowy obraz komety 2I/Borisov. Fot. NASA/Gemini Observatory.

Wydobywający się z obiektu gaz, to nic innego jak cyjan. Jest to bezbarwny, silnie trujący dla ludzi gaz o zapachu gorzkich migdałów. Występuje on powszechnie na jądrach komet Układu Słonecznego i wydobywa się z nich w trakcie zbliżania się do Słońca. Ciepło naszej dziennej gwiazdy powoduje odparowywanie wszelkich gazów.

Powierzchnia nowego przybysza pokryta jest czerwonawym pyłem, a średnica obiektu wynosi ok. 1 kilometra. Gdyby uderzył w Ziemię, skutki takiego wydarzenia byłyby opłakane dla całej ludzkości. Na szczęście 2I/Borisov nam nie zagraża. Astronomowie podkreślają, że pewność odnośnie pochodzenia obiektu i jego struktury pojawi się do końca roku. Wówczas przeleci ona przez najważniejszą część Układu Słonecznego, w tym obok Słońca i Ziemi, więc to będzie najlepszy czas do zebrania jak największej ilości informacji.

Źródło: GeekWeek.pl/Phys.org / Fot. NASA