Astronomia
Polacy na podium konkursu na budowę pierwszej kolonii na Czerwonej Planecie

Zdolni polscy studenci znowu odnoszą sukcesy w futurystycznych projektach budowy baz na obcym globie. Tym razem zajęli wysokie pozycje w konkursie Mars Colony Prize Competition, organizowanego przez Mars Society.

Zadaniem uczestników konkursu, pochodzących z najróżniejszych krajów świata, było zaprojektowanie dużej kolonii na Marsie dla 1000 osób. Wśród 25 zespołów aż 2 polskie zajęły wysokie pozycje. To wielki sukces studentów Politechniki Wrocławskiej. Projekt „Twardowsky” zajął 2. miejsce, a Ideacity 5. miejsce w finale. Za najlepszy w konkursie uznano jednak projekt "Star City", opracowany przez przedstawicieli Massachusetts Institute of Technology. „Twardowsky” jest efektem współpracy studentów i doktorantów skupionych wokół inicjatywy badawczej Space is More i Projektu Scorpio, z pomocą kilku członków z Koła Naukowego MOS i inicjatywy LabDigiFab, a wśród nich: Joanna Kuźma, Natalia Ćwilichowska, Katarzyna Lis, Sławek Malkowski, Dariusz Szczotkowski, Szymon Łój, Orest Savystskyi, Dominik Liskiewicz, Wojciech Fikus, Jakub Nalewaj, Anna Jurga, Leszek Orzechowski, Bartosz Drozd, Paweł Górniak, Krzysztof Ratajczak, Paweł Piszko, Maciej Piorun, Amanda Solaniuk i Anna Wójcik. Tymczasem nad projektem „Ideacity” pracowali studenci: Justyna Pelc, Beata Suścicka, Magdalena Kubajewska, Piotr Torchała i Andrzej Reinke.

Pierwszy projekt zakłada budowę dużej kolonii dla 1000 osób. Polacy mają już spore doświadczenie w tych tematach. To właśnie w naszym kraju powstawały pierwsze projekty marsjańskich baz, które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem w świecie naukowym. We wrześniu ubiegłego roku studenci Politechniki Wrocławskiej, w ramach swojej inicjatywy badawczej, Space is More, zajęli 2. miejsce w wielkim konkursie Marsception 2018.

Wyniki konkursu zostały ogłoszone na dorocznym Mars Society Convention, które zostało zorganizowane kilka dni temu na Uniwersytecie Południowej Kalifornii. Tam studenci zaprezentowali swoje projekty i odpowiedzieli na pytania z nimi związane. Najlepsze projekty zostały nagrodzone kwotą 10 tysięcy dolarów. Prace nad projektem trwały od października ubiegłego roku. Polacy wykorzystali swoje cenne doświadczenie oraz pobyt w słynnej Bazie Badawczej Lunares w Pile, jedynym tego typu obiekcie w Europie, w którym testuje się technologie na potrzeby budowy i funkcjonowania przyszłych marsjańskich baz.

W ramach konkursu Mars Society, studenci musieli stworzyć koncepcję bazy na potrzeby kolonizacji i bezpiecznego przetrwania na tej planecie przyszłych pokoleń ludzi. Sprawa nie była prosta, ponieważ w bazie ma zamieszkać nawet 1000 osób. Organizatorzy chcieli, aby habitat był nie tylko funkcjonalny i samowystarczalny, ale również posiadał cechy ekologiczne. Polakom udało się spełnić wymagania specjalistów z przemysłu kosmicznego i przygotować projekt, który może zostać wykorzystany w planach kolonizacyjnych Marsa.

Baza „Twardowsky” miałby powstać w kraterze Jezero, który jest planowanym miejscem lądowania misji Mars 2020, amerykańskiej agencji NASA. Do krateru od zachodu i północnego zachodu (ponad 3 miliardy lat temu) wpadały dwie rzeki, nanosząc osady z wyżej położonych terenów i formując delty rzeczne. „Jezero otaczają tereny wyżynne, co daje nam częściową ochronę przed radiacją” ... „Promienie słońca odbijające się od wzgórz i zaprojektowanego przez nas systemu automatycznie sterowanych sześciu tysięcy luster pozwalają nam również regulować ilość światła dostarczanego do kolonii” – powiedział Orest Savytskyi, student z Wydziału Architektury, który w projekcie zajmował się kwestiami architektonicznymi i urbanistycznymi. Co ciekawe, łazik NASA ma poczukać w kraterze Jezero śladów życia. Wielu naukowców uważa, że w ciągu najbliższych kilku lat w końcu zdobędziemy niezbite dowody potwierdzające, że ono nie tylko kiedyś tam funkcjonowało, ale wciąz tam istnieje.

„Podzieliliśmy się na kilka zespołów, z których każdy zajmował się innym zagadnieniem: architekturą i urbanistyką kolonii, ochroną przed promieniowaniem, systemem podtrzymywania życia w bazie, organizacją wytwarzania dóbr czy też kwestią lokalizacji, co jest niezwykle istotne, bo trzeba wziąć pod uwagę liczbę dni słonecznych w planowanym dla kolonii miejscu czy choćby częstotliwość występowania tam burz piaskowych” -tłumaczy Natalia Ćwilichowska, studentka z Wydziału Chemicznego na co dzień pracująca przy Projekcie Scorpio, a w „Twardowskym” odpowiedzialna za opracowanie systemów podtrzymywania życia.

„Twardowsky” miałby powstać w kraterze Jezero, który jest planowanym miejscem lądowania misji Mars 2020 amerykańskiej agencji NASA. Do krateru od zachodu i północnego zachodu (ponad 3 miliardy lat temu) wpadały dwie rzeki, nanosząc osady z wyżej położonych terenów i formując delty rzeczne. „Jezero otaczają tereny wyżynne, co daje nam częściową ochronę przed radiacją„ – opowiada Orest Savytskyi, student z Wydziału Architektury, który w projekcie zajmował się kwestiami architektonicznymi i urbanistycznymi. „Promienie słońca odbijające się od wzgórz i zaprojektowanego przez nas systemu automatycznie sterowanych sześciu tysięcy luster pozwalają nam również regulować ilość światła dostarczanego do kolonii”.

Zieleń, wodospady i otwarte przestrzenie

Studenci zaproponowali, by tysiąc mieszkańców kolonii podzielić na grupy po dwieście osób. „W ten sposób mają szansę się poznać, nie być anonimowymi w tłumie” – wyjaśnia Orest. „A to ważne choćby ze względu na ryzyko anomii, czyli poczucia niepewności i bezcelowości, jakiego może doświadczyć człowiek w takiej bazie ze względu na nowe miejsce i zerwanie dotychczasowych kontaktów. Tego chcemy oczywiście uniknąć. Dlatego mniejsze grupy, ale także i inne rozwiązania, jakie zaproponowaliśmy, np. w naszej kolonii mieszkańcy przebywaliby w dużych otwartych przestrzeniach. Zaprojektowaliśmy naprawdę olbrzymią przestrzeń, do tego w układzie tarasowym, co otwiera widok na cały obiekt. Mieszkania kolonizatorów sąsiadowałyby tam m.in. z restauracjami, kafejkami, sklepami czy placówkami medycznymi. Nie byłoby tam więc martwych sypialnianych uliczek, które mogłyby przygnębiać”.

„Oprócz tego w naszej kolonii zaprojektowaliśmy dużo otwartych terenów z zielenią, a do tego wodospady, co razem tworzy miejsca, które uspokajają i koją” – dodaje Natalia. „Twardowsky” dzieliłby się na pięć jednostek połączonych wspólnym „hubem” w formie placu głównego, gdzie ulokowaliśmy najwięcej miejsc związanych ze spędzaniem czasu wolnego i rozrywką. Stamtąd kursowałaby kolejka, a dalej znajdowałaby się część związana z produkcją dóbr. W każdej planowanej przez nas jednostce umieściliśmy rośliny, z których ma powstawać żywność. Jednym z powodów takiego rozwiązania jest właśnie umożliwienie mieszkańcom przebywania wśród zieleni. Drugim są kwestie bezpieczeństwa. Gdybyśmy skoncentrowali wszystkie rośliny w jednym miejscu i coś zaatakowałoby uprawy, np. wirus, to wówczas kolonia mogłaby bardzo szybko stracić źródło pożywienia. Dekoncentracja pozwala uniknąć takiego zagrożenia.

Natalia tłumaczy, że wytwarzanie żywności w „Twardowskym” opierałoby się o akwaponikę, czyli połączenie hodowli ryb w wielkich akwariach z uprawą roślin w wodzie (w ten sposób unikają problemu z zimną marsjańską glebą). „Odchody ryb stanowią dodatkową odżywkę dla roślin” – opowiada. „Postawiliśmy na takie rozwiązanie, bo dieta oparta o rośliny i ryby będzie bardziej zbilansowana”.

Trunek prosto z Marsa

„Tlen w kolonii mają produkować nie tylko rośliny, ale i urządzenia o nazwie „Moxie” – aktualnie będące w fazie prototypu. Pracuje nad nimi NASA i zamierza je testować właśnie podczas misji MARS 2020. „Moxie” ma dokonywać elektrolizy dwutlenku węgla”. To niewielka kostka o boku 30 cm, ale za to ważąca aż 15 kg. W „Twardowskym” mielibyśmy ich kilkaset, dzięki czemu kolonia mogłaby swobodnie rozwijać swoją część przemysłową, która będzie pochłaniać masę tlenu choćby w procesach hutniczych” - powiedziała Natalia.

Studenci postawili też na zaawansowany recykling. Np. z włókien celulozowych kolonia wytwarzałaby ubrania, a z innych odpadków roślinnych… marsjańską wódkę. To nie żart. Zaprojektowaliśmy nawet jej etykiety” - zapewnia Orest. By eksport z Marsa się opłacał, musimy na Ziemię wysyłać towary luksusowe. A kto nie chciałby spróbować wódki z Marsa? Kolonia mogłaby zarabiać także sprzedażą terenów pod hotele i restauracje.

Marsjańskie gildie

Studenci podkreślają, że w czasie prac nad projektem bardzo pomogły im konsultacje z socjologiem Dariuszem Szczotkowskim, który zwracał im uwagę na kwestie, o których sami by nie pomyśleli. Efektem tych dyskusji jest choćby zaprojektowana przez nas marsjańska aplikacja randkowa” - dodaje Natalia. Socjolog podkreślał konieczność zbliżania ze sobą mieszkańców.

W założeniach projektantów „Twardowsky'ego” o istotnych zagadnieniach dotyczących funkcjonowania kolonii miałyby decydować poszczególne gildie, do których przynależeliby mieszkańcy. Załóżmy, że trzeba by podjąć decyzję związaną z lokalizacją nowego reaktora atomowego. Niech decydują o tym specjaliści, a nie rolnicy – tłumaczy Orest. „Założyliśmy jednak także, że z czasem mieszkańcy kolonii sami zdecydują o panującym tam ustroju. Nie chcieliśmy im go narzucać”.

Źródło: GeekWeek.pl/Politechnika Wrocławska/Space is More/ Fot. Politechnika Wrocławska/Space is More