Bezpieczeństwo
Uber i Volvo winne śmierci kobiety? Autonomiczny pojazd z poważnymi lukami bezpieczeństwa

Amerykańscy śledczy właśnie przedstawili swoją opinię na temat fatalnego wypadku z 2018 roku, w którym brał udział autonomiczny samochód firm. Pojazd śmiertelnie potrącił kobietę na środku drogi.

Dziś wracamy do sprawy sprzed roku, czyli fatalnego wypadku z udziałem autonomicznego auta od Ubera i Volvo, w którym zginęła 49-letnia piesza, Elaine Herzberg. Do wydarzenia doszło w marcu w Tempe w Arizonie, kiedy kobieta przechodziła z rowerem przez ulicę w słabo oświetlonym miejscu - nadjeżdżający Volvo XC90, z którego Uber korzystał do testowania swojej samojeżdżącej technologii, nie zareagował na jej obecność, uderzając w nią i doprowadzając do jej śmierci.

Sprawę do teraz badali śledczy, którzy właśnie są gotowi, by podzielić się z nami częścią swoich opinii - pełne i oficjalne stanowisko poznać mamy 19 listopada. Zdaniem National Transportation Safety Board (NTSB) autonomiczny samochód Ubera miał pewne problemy z oprogramowaniem i nie był w stanie właściwie zidentyfikować kobiety jako pieszego z większej odległości, udało się to dopiero na chwilę przed uderzeniem, ale wtedy było już za późno. Co jednak ciekawe, eksperci nie są jeszcze w stanie wprost określić, co konkretnie było przyczyną wypadku.

Jest to o tyle niepokojące, że z tego tragicznego wydarzenia jak na razie nie płyną żadne konstruktywne wnioski - oczywiście poza tym, że autonomiczne auta nie są do końca bezpieczne dla pieszych, szczególnie tych przechodzących przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Producenci podobnych rozwiązań liczyli zaś na to, że usłyszą coś, co pomoże im w rozwoju i usprawnieniu swoich technologii, by te były zdecydowanie bezpieczniejsze nie tylko dla pasażerów podróżujących autonomicznymi pojazdami, ale i pozostałych uczestników ruchu drogowego.

W raporcie możemy też przeczytać, że w sumie było 37 stłuczek z udziałem autonomicznych samochodów Ubera między wrześniem 2016 a marcem 2018 roku, więc jak widać przed producentami jeszcze daleka droga, aby w przyszłości nie dochodziło do podobnych wydarzeń. Warto też pamiętać, że prokuratorzy orzekli już wcześniej, że Uber nie jest winny śmierci pieszej, ale zarzuty może usłyszeć kierowca bezpieczeństwa, a mianowicie Rafaela Vasquez. Kamery z auta potwierdziły bowiem, że nie była skupiona na drodze w momencie wypadku, a dane dostarczone przez Hulu potwierdzają, że zajmowała się oglądaniem telewizyjnego talent show na swoim smartfonie.

W efekcie wypadku Uber stracił jednak możliwość dalszych testów na publicznych drogach Arizony, choć jakiś czas później wrócił do jazdy swoimi pojazdami w Pensylwanii. Koncern zapewnia jednak, że skupia się na bezpieczeństwie swojego rozwiązania, dlatego też czeka na wnioski i wytyczne National Transportation Safety Board (NTSB). Jak twierdzi jego przedstawiciel: - Głęboko cenimy wartość śledztwa NTSB w sprawie tego wypadku i nie możemy się doczekać, kiedy dostaniemy wgląd w jego rekomendacje.

Źródło: GeekWeek.pl/bbc