Bezpieczeństwo
Amerykański wywiad już nie śledzi lokalizacji naszych smartfonów bez nakazu

Dyrektor wywiadu narodowego Stanów Zjednoczonych zapewnił, że od pewnego czasu agencje wywiadowcze nie gromadzą już informacji o lokalizacji mieszkańców USA, ale…

… ma nadzieję, że w przyszłości się to zmieni i będzie do tego dążył oficjalnymi drogami prawnymi. Jeszcze do niedawna amerykańskie agencje wywiadowcze mogły zbierać dane o lokalizacji mieszkańców, korzystając z usług firm trzecich, tj. operatorów sieci komórkowych, bo pozwala im na to sekcja 215 Patriot Act. Wszystko zmieniło się jednak w ubiegłym roku, kiedy w sprawie Carpenter v. U.S sąd najwyższy uznał, że jest to poważne naruszenie prywatności i służby muszą ubiegać się o stosowne nakazy.

Tu muszą już jednak przedstawić konkretne dowody, a wcześniej mogły korzystać z danych w dość swobodny sposób - jak zapewnia jednak asystent dyrektora wywiadu narodowego, Benjamin T. Fallon: - Od kiedy zapadł wyrok Carpenter, amerykański wywiad nie widział żadnych danych CSLI ani zapisów z systemu nawigacji satelitarnej bez nakazu. Co jednak ciekawe, jak możemy dowiedzieć się z listu napisanego do senatora Rona Wydena przez Biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego, postanowienia sekcji 215. Patriot Act wygasają już w grudniu, więc jest szansa, żeby nieco je zweryfikować.

To kolejna część przepychanki między agencjami wywiadowczymi i prawodawcami, którzy nie mogą dojść do porozumienia, gdzie postawić granice niekryminalnej inwigilacji obywateli. Obecnie śledzenie lokalizacji konkretnego celu jest możliwe tylko z konkretnego powodu, ale jak zapewnia Fallon, Departament Sprawiedliwości i agencje wywiadowcze nie doszły do wniosku prawnego w tej sprawie. Co więcej, w tym samym czasie wygasa również USA FREEDOM Act z 2015 roku, na mocy którego służby mogły kolekcjonować bilingi, tworząc pewne wzory zachowania swoich obywateli. 

Jak twierdzi Ron Wyden: - Teraz, kiedy kongres planuje reautoryzację Sekcji 215., musi tam wpisać zakaz geolokalizacji bez nakazu. Jak pokazał ubiegły rok, Amerykanie nie muszę wybierać między wolnością i bezpieczeństwem - Kongres powinien zreformować zapisy, żeby upewnić się, że mamy jedno i drugie. Czy tak się faktycznie stanie? Trudno powiedzieć, ale nie da się ukryć, że po tragicznych wydarzeniach z 11 września 2001 roku Amerykanie zdecydowali się oddać wiele swojej wolności w zamian za obietnice bezpieczeństwa i służby do dziś chętnie z tego korzystają.

Źródło: GeekWeek.pl/thedailybeast