Bezpieczeństwo
Ring od Amazonu pogłębia współpracę z policją. Inwigilacja pod przykrywką bezpieczeństwa

Jak wynika z najnowszych doniesień, firma miała przekazać policji cyfrową mapę miejsc z zainstalowanymi rozwiązaniami Ring, które pozwalają na nagrywanie otoczenia i... nieplanowaną identyfikację ich właścicieli.

Nie ustają kontrowersje wokół ubiegłorocznego nabytku Amazonu, czyli marki Ring, zajmującej się bezpieczeństwem domu i innymi inteligentnymi rozwiązaniami, która trafiła w ręce giganta za kwotę oscylującą w granicach 1,2-1,8 mld USD. Firmę wciąż oskarża się o to, że jej urządzenia służą raczej inwigilacji niż bezpieczeństwu, a głosy te przybrały na sile pod koniec sierpnia, kiedy pojawiły się doniesienia o tym, że Amazon ma zamiar zapewnić policji dostęp do nagrań rejestrowanych przez kamery zamontowane w urządzeniach Ring. Szybko okazało się, że współpraca z policją jest faktem, tyle że firma tłumaczyła się tu działaniem w ramach prawa, na ściśle określonych zasadach.

Oznacza to, że nagrania będą dostępne dla służb dopiero po legalnym i uzasadnionym wezwaniu. Chwilę później dowiedzieliśmy się, że Ring podpisało już odpowiednie umowy dotyczące dzielenia się nagraniami wideo z ponad 400 jednostkami policji w całych Stanach Zjednoczonych. Wszystko w ramach tzw. nowej straży sąsiedzkiej, w ramach której policja może składać wnioski o wideo nagrane przez urządzenia Ring w konkretnym czasie i miejscu, kiedy potrzebuje pomocy w śledztwie - nie ma tu mowy o dostępie do obrazu na żywo, a użytkownicy mają być informowani za każdym razem, gdy służby uzyskają dostęp do Neighbors Portal przez dedykowaną aplikację. 

Myślicie, że to wszystko? Nic bardziej mylnego, bo właśnie docierają do nas kolejne ciekawe informacje, a mianowicie Ring udostępniło podobno policji cyfrową mapę zawierającą dokładną lokalizację każdego urządzenia firmy wyposażonego w system nagrywający. Ponownie pojawiły się więc wątpliwości dotyczące tego, komu tak naprawdę służyć ma ten monitoring - użytkownikom czy może służbom, które nie muszą się martwić montowaniem specjalnych kamer? I choć policja wciąż będzie musiała uzyskać zgodę, żeby skorzystać z tych nagrań, to teraz dzięki Amazonowi wie dokładnie, do jakich drzwi zapukać. 

Bo choć Ring zapewniał, że stosowna mapa pokazuje jedynie zagęszczenie urządzeń Ring na danym obszarze, to serwis CNET udowodnił właśnie, że jej odpowiednie przybliżenie podaje całkiem konkretną lokalizację, szczególnie w mniej zagęszczonych obszarach. Oczywiście firma zaprzecza, jakoby udostępniła policji konkretne dane i tak na dobrą sprawę nie mija się wcale z prawdą, tyle tylko, że nie upewniła się wystarczająco, czy przy użyciu odpowiednich narzędzi nie można przypadkiem ich z niej wyciągnąć. Mówiąc krótko, to już kolejny raz, kiedy firma udowadnia, że prywatność klientów nie jest dla niej kwestią priorytetową. 

Źródło: GeekWeek.pl/CNET