Technologia
Zagłuszacz w formie bransoletki ochroni nas przed inwigilacją inteligentnych urządzeń

Najpierw robiliśmy wszystko, żeby stworzyć inteligentne urządzenia, które będą nasłuchiwały i sprawnie odpowiadały na nasze potrzeby, a teraz robimy wszystko, żeby… utrudnić im to zadanie.

Nie da się ukryć, że trudno znaleźć w tym zachowaniu logikę, ale tak właśnie jest - jeśli więc chcecie zachować choć namiastkę prywatności, a jednocześnie wciąż korzystać z niektórych rozwiązań dla smart domów, to z pewnością przypadnie Wam do gustu wynalazek amerykańskich naukowców. Badacze z Uniwersytetu Chicagowskiego opracowali bowiem specjalną bransoletkę, która uniemożliwia głośnikom, smartwatchom i smartfonom nasłuchiwanie. 

Ta wyposażona jest w 24 przetworniki, emitujące we wszystkich kierunkach ultrasoniczne fale, które zakłócają pracę mikrofonów, nawet jeśli te są ukryte. Przez transmitowanie białego szumu losowo w zakresie częstotliwości od 24 to 26 kHz, mikrofony nie są w stanie zbierać żadnych słów, jedynie zakłócenia. - Pomimo początkowego podekscytowania związanego z nasłuchującymi smart urządzeniami, konsumenci stają się coraz bardziej podejrzliwi w stosunku do tego, że sprzętu ciągle się im przysłuchują, nagrywają lub nawet przechowują wrażliwe dane. Dlatego też kluczowe jest, żeby stworzyć narzędzia, które ochronią prywatność użytkowników w dobie tak powszechnie podsłuchujących urządzeń - twierdzi zespół odpowiadający za bransoletę. 

Szum jest oczywiście niesłyszalny dla ludzkiego ucha, bo inaczej urządzenie byłoby bezużyteczne, a co więcej forma bransoletki działa tu jeszcze na jego korzyść. Ruchy ręki eliminują bowiem martwe punkty, które mogłyby się pojawić w przypadku klasycznego zagłuszacza do postawienia w jednym miejscu. Naukowcy zapewniają, że ich rozwiązanie działa nawet w sytuacji, kiedy mikrofony są zasłonięte papierem lub materiałem, a testy osoby użytkujące urządzenie „w terenie”, czyli w rzeczywistych warunkach, potwierdzają, że dzięki niemu czują się lepiej chronione.

Jak na razie jest to tylko prototyp, ale wszystko wskazuje na to, że działający i mający duży potencjał rynkowy. Naukowcy z pewnością to wykorzystają, ale jak sami podkreślają, urządzenie wymaga jeszcze nieco pracy, bo zawsze mogłoby być mniejsze i wygodniejsze - w jego obecnej formie trudno sobie wyobrazić noszenie go przez wiele godzin. Co więcej, może to być początek całego trendu urządzeń chroniących prywatność, na co zresztą liczy zespół: - Wierzymy, że nasze urządzenie zapewnia prywatność w świecie, w którym coraz więcej urządzeń podsłuchuje wszystkie nasze rozmowy. 

Źródło: GeekWeek.pl/University of Chicago