Militaria
Elon Musk twierdzi, że to już koniec wojskowych myśliwców. Przyszłość to drony

Założyciel SpaceX i Tesla postanowił po raz kolejny zwrócić na siebie uwagę Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych oraz przemysłowi obronnemu, sugerując, że najwyższa pora, żeby myśliwce F-35 doczekał się konkurencji ze strony dronów.

Elon Musk był bez wątpienia gwiazdą Air Warfare Symposium na Florydzie, zorganizowanego przez Air Force Association, gdzie udzielił bardzo długiego wywiadu i cierpliwie odpowiadał na wiele pytań. Rozmowa dotyczyła głównie kosmosu i naszych obecnych zdolności do lotów kosmicznych, ale w pewnym momencie zboczyła na inny ciekawy temat, a mianowicie myśliwce wojskowe. Szybko okazało się, że założyciel SpaceX i Tesli ma tu do powiedzenia kilka kontrowersyjnych słów, a oberwało się głównie F-35 Joint Strike Fighter.

To amerykański jednomiejscowy i jednosilnikowy myśliwiec wielozadaniowy piątej generacji, za którego budowę odpowiada korporacja Lockheed Martin. Powstał on w ramach projektu Joint Strike Fighter, mającego na celu zbudowanie maszyny spełniającej wymagania wszystkich rodzajów amerykańskich sił zbrojnych, który jest finansowany wspólnie przez rządy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i innych krajów zainteresowanych jego kupnem. Elon Musk nie jest jednak fanem tego rozwiązania (między innymi przez opieranie wszystkich zakupów o jednego dostawcę), co wynika również z faktu, że jego zdaniem obserwujemy właśnie zmierzch ery myśliwców.

Jak twierdzi: - Myślę, że konkurencja to dobra rzecz. Może się wydawać, że powinniśmy raczej skoncentrować nasze wysiłki na jednym systemie, zamiast dzielić je na dwa konkurencyjne systemy. Jak na przykład, żeby nie wywoływać kontrowersji, w mojej opinii Joint Strike Fighter… JSF powinien mieć konkurenta… Wiem, że to kontrowersyjny temat, ale, wiecie, nie jest dobrze mieć tylko jednego dostawcę. Dobrze jest mieć konkurencję, kiedy ta konkurencja ma znacznie i ktoś ma faktycznie coś do stracenia...

Słowa te wywołały nieco zamieszania, dlatego też Elon Musk postanowił doprecyzować na Twitterze, o co mu konkretnie chodziło, kiedy mówił o konkurencie dla F-35: - Konkurent powinien być myśliwiec-dron, zdalnie kontrolowany przez człowieka, ale z dużą dozą autonomii. F-35 nie miałby z nim żadnych szans. Założyciel Tesli powiedział przy okazji kilka intrygujących słów na temat przyszłości powietrznych sił zbrojnych: - Jeśli chodzi o powietrzne siły zbrojne… wszystko zmierza w stronę pewnego rodzaju… lokalnych autonomicznych dronów… to do nich należy przyszłość…

- To nie tak, że chciałbym takiej przyszłości, ale taka ona będzie, autonomiczne myśliwce-drony… Na poziomie lokalnym… Nie wierzę, że to mówię, bo to niebezpieczne, ale tak się właśnie stanie. Drony będą lokalnie autonomiczne, ale myślę, że wciąż chcemy utrzymać władzę do uszkodzenia albo zniszczenia czegokolwiek, co nie jest autonomicznym dronem. Utrzymywać zdalną władzę ludzką. To już koniec ery myśliwców wojskowych. To czas dronów.

Źródło: GeekWeek.pl/thedrive