Styl życia
Nieregularny sen potrafi nawet dwukrotnie zwiększyć ryzyko chorób serca

Opublikowane właśnie badania naukowców z Brigham i Women’s Hospital w Bostonie sugerują, że nieregularne spanie może znacznie zwiększyć ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia, nawet jeśli śpimy wystarczająco długo.

Jak sugerują badacze, w kontekście ataków serca albo zawałów najczęściej skupiamy się na diecie i wysiłku fizycznym. Oczywiście bierzemy też pod uwagę sen, ale zwracając uwagę jedynie na jego długość, tj. ile godzin dana osoba przesypia każdej nocy. Tymczasem autor najnowszych badań, Tianyi Huang, twierdzi, że ogromne znaczenie ma tu również regularność, tj. czy chodzimy spać codziennie o tej samej godzinie i czy przesypiamy podobną ilość godzin. Mówiąc krótko, nawet jeśli przesypiamy te zalecane 7-8 godzin, to powinny one zawsze przypadać na ten sam czas, np. kładzenie się spać o 23:00 i wstawanie o 6:00.

Co prawda, nikt nie ma zamiaru bagatelizować tu długości snu, bo jak dobrze wiemy z ostatnich badań, za mała ilość snu może prowadzić do cukrzycy, za duża do zawału, a dokładnie taka jak trzeba maksymalizuje nasze zdolności kognitywne. Teraz należy jednak pamiętać również o regularności, której brak powoduje również poważne zagrożenia - przeprowadzone w ubiegłym roku badania naukowców z Brigham i Women’s Hospital w Bostonie sugerują, że regularność spania może być nawet ważniejsza od innych czynników.

Naukowcy zebrali uczestników do swojego eksperymentu, a ich zadaniem było mierzenie swojego snu przez 7 dni w tygodniu za pomocą specjalnego urządzenia - następnie przez kolejnych 5 lat naukowcy badali generalny stan ich zdrowia. Kiedy dane zostały zebrane i podsumowane, okazało się, że osoby o najbardziej nieregularnych porach snu, w największych stopniu były narażone na wiele nieprzyjemności, jak nadciśnienie, otyłość czy cukrzyca. W kolejnym etapie naukowcy prześledzili je w kontekście chorób układu naczyniowego, który również mocno oberwał na nieregularnym spaniu.

Najbardziej nieregularne schematy spania ustalone w tym badaniu zakładały kładzenie się do łóżka codziennie o innej godzinie, w rozstrzela ok. 90 minut, a długość snu różniła się ok. 2 godzin. U pacjentów z takimi właśnie nawykami zauważono niemal dwukrotnie większą liczbę “wydarzeń” sercowym w okresie 5 lat niż u pozostałych, stosujących bardziej regularne schematy snu. Jak twierdzi autor badań: - Nasze badania sugerują, że zdrowy sen to nie tylko ilość, ale i regularność, która potrafi przynieść naprawdę pozytywny skutki dla naszego zdrowia sercowego. 

Należy jednak pamiętać, że jak każde badanie oparte o samoraportowanie uczestników, jest obarczone sporym ryzykiem wad. Na przykład złym umiejscowieniem urządzenia pomiarowego czy korzystaniem z niego mniej regularnie niż zakładano, więc mogą pojawić się tu pewne luki i nieścisłości. Do tego jak zawsze należy dołożyć również inne czynniki, jak pozostały tryb życia pacjentów, który mógł się przyczynić do takiego, a nie innego stanu. Tak czy inaczej, udało się wskazać pewien związek, który należy teraz lepiej zbadać, ale nie da się ukryć, że wnioski są wystarczające, żebyśmy osobiście przemyśleli swoje metody spania i nieco je zweryfikowali, żeby niepotrzebnie nie ryzykować. Sami badacze mają też inne postanowienie, a mianowicie mają zamiar sprawdzić, czy regularne spanie wprost przyczynia się do obniżenia ryzyka chorób naczyniowych. 

Źródło: GeekWeek.pl/Eurekalert