Astronomia
Mars miał pierścienie jak Saturn, ale będzie je jeszcze miał w przyszłości

Czerwona Planeta skrywa przed nami jeszcze wiele fascynujących tajemnic. Nie tylko kiedyś istniały tam warunki do funkcjonowania biologicznego życia, ale również glob ten posiadał pierścienie jak Saturn.

Planeta ta, która za jakiś czas stanie się domem dla przyszłych jej kolonizatorów, może poszczycić się dwoma księżycami, Fobosem i Deimosem. Choć niewiele się o nich mówi, gdyż nie zostały zbyt dobrze zbadane, to według poczynionych najnowszych analiz samego Marsa, wszystko wskazuje na to, że jeden z nich w przyszłości przestanie istnieć. Stanie się to w bardzo spektakularny sposób.

Mars zmieni się wówczas we władcę pierścieni, prawie jak Saturn. Siły pływowe tej planety mają niebagatelny wpływ na Fobosa, największy księżyc planety, który przyciągany jest około 2 metry na 100 lat i rozciągany na wszystkie strony. Dzieje się tak dlatego, że znajduje się on zaledwie 6 tysięcy kilometrów od powierzchni macierzystej planety.

Chociaż dezintegracja Fobosa ma rozpocząć się za ok. 20-70 milionów lat, to już teraz możemy wyobrazić sobie, jak spektakularne będzie to zjawisko wyglądało dla przyszłych mieszkańców Marsa. Najnowsze badania, przeprowadzone przez naukowców z programu SETI pokazują jednak, że takie wydarzenia miały już miejsce w przeszłości. To niesamowite wieści. Zmieniają nam one wyobrażenie o tym globie.

Wskazują na to analizy fizyczne drugiego księżyca tej planety, a mianowicie mniejszego Deimosa. Jego pochylenie oznacza, że niegdyś obok niego orbitował znacznie potężniejszy obiekt. Naukowcy uważają, że dziadek Fobosa był od niego przynajmniej 20 razy masywniejszy i istniał 3 miliardy lat temu. Badania zespołu z SETI ujawniają, że ten obiekt rozpadł się, a następnie odbudował aż 2 razy, tworząc spektakularne pierścienie okalające Czerwoną Planetę i jednocześnie stając się mniej masywnym.

To dlatego obecnie Fobos jest stosunkowo małym księżycem. W przyszłości, kiedy ponownie się rozpadnie, po milionach lat transformacji ponownie może się odbudować z pyłu i skał, ale po tym wydarzeniu będzie już znacznie mniej masywny, niż ma to miejsce obecnie.

Co ciekawe, misję na księżyce Czerwonej Planety już planują Japończycy. Wyznaczyli oni sobie za cel zbadanie tych obiektów, aby zrozumieć przebieg gwałtownych zdarzeń, które miały miejsce na planecie około 3,7 miliarda lat temu. Otóż wówczas w tajemniczy sposób straciła ona swoją gęstą atmosferę. Być może ten proces był determinowany właśnie przez przemiany zachodzące w księżycach tej planety.

Japończycy uważają, że odpowiedź na to pytanie może nie kryć się na samym Marsie, lecz na jego księżycach. I dobry kierunek obrali, gdyż sporo zaskakujących informacji o przeszłości Ziemi poznaliśmy właśnie poprzez intensywne badania Srebrnego Globu. Misja o nazwie Martian Moons Exploration (MMX) będzie polegała na wysłaniu tam sondy, próbnika i łazika. Ten ostatni pobierze materiał skalny z księżyców w celu dalszej analizy. Start ma mieć miejsce już w 2024 roku, a koszt tej operacji ma wynieść około 241 milionów dolarów.

Co najciekawsze, Japończycy zamierzają nie tylko pierwszy raz w historii dokładnie zbadać oba te obiekty, ale również dostarczyć materiał skalny na powierzchnię naszej planety w celu dalszych ich analiz. To nie pierwszy raz, gdy naukowcy z tego kraju chcą tego dokonać. Obecnie w kierunku naszej planety zmierza misja sondy Hayabusa-2, która na swoim pokładzie ma zmagazynowane skały pochodzące z planetoidy Ryugu.

Źródło: GeekWeek.pl/JAXA/NASA/SETI/NewScientist / Fot. Kevin Gill/NASA