RTV
Samsung wprowadza do sprzedaży „obrotowe” TV dla fanów smartfonów

Jeśli marzyliście kiedyś o oglądaniu telewizji na gigantycznym smartfonie, to z pewnością przypadnie Wam do gustu nowa propozycja koreańskiego giganta, a mianowicie telewizor o tajemniczej nazwie Sero.

Warto przypomnieć, że Samsung zaprezentował swój innowacyjny telewizor już w kwietniu ubiegłego roku, ale jak widać do jego premiery musiało minąć dużo czasu. I w sumie to nic dziwnego, bo urządzenie różni się od swoich konkurentów w kilku aspektach - przede wszystkim jednak odbiorcą docelowym, którym jest w tym przypadku młody miłośnik smartfonów. Wszystko za sprawą nietypowego dla telewizorów (a znanego dobrze z monitorów dla profesjonalistów) piwotu, czyli możliwości ustawienia wyświetlacza w trybie portretowym.

Dzięki temu zabiegowi telewizor Sero przypomina ogromny smartfon, na którym można oglądać wszystkie materiały nagrane za pomocą telefonu w takiej orientacji, tj. Instagram Stories, wideo z TikToka, zawartość Snapchata czy wiele innych. Zdaniem Samsunga takie położenie idealnie nadaje się również do oglądania zdjęć, odwiedzenia stron zakupowych, na których komentarze znajdują się u dołu czy generalnie przeglądania sieci. Co warto podkreślić, wszystko może odbywać się z poziomu naszego smartfona, bo telewizor będzie po prostu kopiował jego zawartość.

Aby maksymalnie uprościć ten proces, posiadacze smartfonów Galaxy i innych kompatybilnych urządzeń nie będą musieli nawet instalować żadnych aplikacji, wystarczy dotknąć smartfona w pobliżu ramki telewizora, a Sero samodzielnie obróci się do trybu portretowego i zacznie działać (co ciekawe, Sero będzie wspierać nawet iPhone’y od Apple, chociaż ich właściciele będą musieli wydać komendę obrotu poprzez głos lub pilota i korzystać z AirPlay 2).

Jeżeli chodzi o techniczną stronę, to Sero jest 43-calowym TV wyposażonym w warstwę tzw. kropek kwantowych (QLED), który wyświetla obraz w rozdzielczości 4K. Co więcej, możemy liczyć na wbudowane w podstawę głośniki 60 W, w trybie portretowym audio 4.1 oraz mikrofon do obsługi asystenta Bixby i komend głosowych. Jak łatwo się domyślić, nie będzie to jednak tania zabawka, bo jak wszystkie nowości pojawiające się na rynku jest obarczona tzw. podatkiem od nowości, więc chętni muszą przygotować się na wydatek rzędu 2000 USD. Niestety w najbliższym czasie nie należy się spodziewać polskiej premiery, ale zawsze można ratować się importem.

Źródło: GeekWeek.pl/Samsung