Astronomia
NASA odkryła bakterie w swoim najbardziej sterylnym obiekcie badawczym

Agencja przygotowuje się do nowych misji na Księżyc i Marsa. Te obiekty mamy zasiedlić w ciągu najbliższych 15 lat. Jednocześnie astrobiolodzy głowią się, jak chronić te ciała niebieskie przed ludźmi i je odpowiednio zabezpieczyć.

Trzeba jasno powiedzieć, że ludzkość dewastuje Ziemię, a teraz istnieje zagrożenie, że Księżyc i Mars staną się kolejnymi wysypiskami śmieci. W przypadku naturalnego satelity naszej planety powoli się to realizuje za sprawą nowych, nieudanych misji sond z Izraela i Indii, które rozbiły się o jego powierzchnię w ubiegłym roku.

NASA dba o to, aby próbniki, łaziki czy sondy badawcze wysyłane z misjami na inne planety były sterylnie czyste i wolne od wszelakich bakterii i zanieczyszczeń. Sprawa jest bardzo poważna. Jeśli dojdzie do zanieczyszczenia, gdy w przyszłości odkryjemy tam jakieś ślady życia, nie będziemy wiedzieli, czy przypadkiem nie dotarły tam wraz z misjami z Ziemi.

Niestety, nie zawsze się udaje odpowiednio zabezpieczyć instalacje kosmiczne. Jakiś czas temu w NASA powołano specjalne Biuro Ochrony Planetarnej, które na co dzień zajmuje się m.in. dbaniem o to, aby każda misja kosmiczna na ciała niebieskie, przemierzające Układ Słoneczny, była bezpieczna pod względem ochrony ich przed zanieczyszczeniem ziemskimi mikroorganizmami.

Naukowcom wydawało się, że opanowali tę karkołomną sztukę, ale w rzeczywistości było zupełnie inaczej. Najnowsze eksperymenty wykazały obecność drobnoustrojów w najbardziej sterylnym pomieszczeniu badawczym agencji na świecie. Inżynierowie wykorzystują w procesie oczyszczania najbardziej zaawansowane technologie, ale okazuje się, że nie są one wystarczające i bakterie bez problemu mogą przetrwać w tak toksycznym środowisku.

Takimi ekstremofilami są m.in. bakterie z gatunku Acinetobacter. Odkryto je na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), łaziku Curiosity czy sondzie Odyssey. WHO uznało tę bakterię za jedną z najgroźniejszych na świecie.

Mikrobiolodzy z California State Polytehnic University postanowili ostatecznie dowiedzieć się, w jaki sposób drobnoustroje są w stanie przetrwać po tak dokładnym procesie sterylizacji. Badania wykazały, że nauczyły się one żywić środkami czystości wykorzystywanymi w procesie oczyszczania instrumentów kosmicznych i pomieszczeń badawczych.

Szczepy Acinetobacter są prawdziwymi tytanami, ponieważ niestraszna jest im interakcja z nadtlenkiem wodoru czy ciecze na bazie alkoholu, a nawet wysokie ciśnienie i temperatura czy promieniowanie. Bez problemu mogłyby one przetrwać w bazach na Księżycu i Marsie.

Chociaż specjaliści z NASA mają już świadomość, że ich metody oczyszczania kosmicznych urządzeń były dotychczas i są aktualnie nieskuteczne i wiedzą, z czym mają do czynienia, to jednak nie mają pomysłu, jak temu zaradzić.

Badania naukowców kolejny raz i w obrazowy sposób pokazują, że ziemskie życie i chęć jego przetrwania na Ziemi czy w kosmosie, jest niesamowicie potężna. Tak więc, czy nam, ludziom, się to podoba czy nie, mikroorganizmy udadzą się na wszystkie obiekty w kosmosie, które tylko zapragniemy eksplorować.

Źródło: GeekWeek.pl/Phys.org / Fot. NASA/JPL