Technologia
Inteligentne przystanki też mogą chronić przed CoVID-19. Oto przykład z Seulu

Specjalne sensory, światło ultrafioletowe i nowoczesna technologia. To jeden z pomysłów lokalnych władz na ograniczenie rozprzestrzeniania koronawirusa SARS-COV-2. Ten wynalazek okazuje się bardzo skuteczny.

Wzdłuż głównych dróg autobusowych stolicy Korei Południowej zainstalowano właśnie zasilane energią słoneczną przystanki, które dzięki nowoczesnej technologii mają pomóc w ograniczeniu transmisji Covid-19. Są to tak naprawdę zamknięte schronienia, które na zewnątrz posiadają szereg sensorów, w tym do pomiaru temperatury, a w środku dezynfekujące lampy UV. Żeby z nich skorzystać, pasażerowie muszą stanąć przed automatyczną kamerą termalną, jeśli temperatura ich ciała okaże się być normalna, drzwi automatycznie się rozsuną - w innym wypadku pozostaną zamknięte. Co warto podkreślić, autorzy projektu pomyśleli również o dzieciach i dla nich przewidziano dodatkowe czujniki na niższym poziomie.

Kiedy już uda nam się dostać do środka, dostajemy do dyspozycji szklane panele z lampami ultrafioletowymi, klimatyzację, pojemniki ze środkami do dezynfekcji rąk i darmowe WiFi. A że to wciąż przystanek autobusowy, to nie zabrakło również dużego wyświetlacza pokazującego spodziewane przyjazdy autobusów oraz stream na żywo z okolicznego ruchu drogowego. I choć podjęto tu wiele środków zabezpieczających, korzystający wciąż są zobowiązani do noszenia maseczek i zachowania co najmniej metra odległości, bo należy pamiętać, że z każdego takiego przystanku korzysta dziennie ok. 300-400 osób.

Lokalne władze zapewniają przy okazji, że ograniczenie transmisji koronawirusa to tylko jedna z przyczyn budowania takich przystanków, bo tak naprawdę są one niezbędne również w związku z bardzo wysokimi temperaturami latem oraz deszczami monsunowymi. Nie jest to mały wydatek, bo każda taka konstrukcja to koszt ok. 84 tysięcy dolarów, ale władze są zdeterminowane, by instalować kolejne. - To idealna opcja dla ludzi, by uniknąć gromadzenia na małej powierzchni w środku pandemii koronawirusa. A że to raczej nieuniknione, że będziemy musieli żyć w takiej rzeczywistości przez jakiś czas, musimy znaleźć sposób, żeby żyło się nam lepiej - tłumaczy Jeong Mi-rang z dystryktu Seongdong.

Przypominamy, że Korea Południowa była jednym z pierwszych krajów, które musiały zmierzyć się z epidemią Covid-19 po tym, jak koronawirus wywołujący tę chorobę wydostał się poza granice Chin. Jednakże program nazywany w skrócie “namierzyć, przetestować i leczyć”, a także szybkie wprowadzenie testów drive-through sprawiły, że państwo szybko uporało się z problemem i nigdy nie było zmuszone do wprowadzenia lockdownu. Kraj, w którym mieszka ok. 51 mln osób, zanotowało jedynie niecałe 15 tysięcy przypadków i 305 zgonów, podczas gdy w przypadku choćby Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszka 328 mln osób, przypadków jest już ponad 5,2 mln, a zgony oscylują na poziomie 167 tysięcy…

Źródło: GeekWeek.pl/The Korea Herald