Astronomia
Tak dziwnie będzie wyglądało lądowanie statku Starship od SpaceX [FILM]

Najpotężniejsza rakieta i statek w historii ludzkości od SpaceX pozwolą zabrać ludzi na Księżyc, Marsa i odbywać superszybkie loty pomiędzy największymi światowymi metropoliami już za 2 lata.

Firma Elona Muska intensywnie testuje prototyp statku Starship w swoim ośrodku w Boca Chica w Teksasie. Kilka dni temu odbył się tam w pełni udany pierwszy lot na wysokość ok. 150 metrów prototypu o nazwie SN5. Miliarder zapewnił, że dziewiczy lot na granicę kosmosu ma nastąpić do końca roku.

Tymczasem entuzjaści przemysłu kosmicznego i SpaceX postanowili przygotować animację, dzięki której możemy dowiedzieć się, jak Starship będzie lądował na powierzchni Ziemi. Co ciekawe, będzie się to odbywało w bardzo spektakularny sposób, o wiele bardziej, niż ma to miejsce w przypadku obecnych lądowań rakiet Falcon-9.

Otóż po udanej misji kosmicznej, Starship ma powracać przez atmosferę pod małym kątem. Można śmiało rzec, że będzie to lot prawie płaski, jak latają samoloty. Takie ułożenie pojazdu ma pozwolić na mniejsze nagrzewanie się poszycia pojazdu i ograniczenie możliwości jego uszkodzenia, a przed wszystkim, wyhamowanie ciężkiego Starshipa bez konieczności używania systemu spadochronów.

Taki manewr będzie jednak wymagał zupełnie innego podejścia do lądowania, niż w przypadku rakiet Falcon-9. Lądowania będą niesamowite. Na animacji widzimy, że w ostatniej fazie lądowania, statek Starship mocno się wychyla w różne strony. Inżynierowie chcą wykorzystać silniki Raptor i powierzchnie aerodynamiczne w pojeździe do wyhamowania go tuż przed lądowiskiem.

Warto tutaj zaznaczyć, że animacja powstała na podstawie informacji ujawnionych przez Elona Muska na swoim koncie na Twitterze i po konsultacjach z ekspertami. Plany SpaceX często się jednak zmieniają na skutek testów i ich wyników. Możemy zatem oczekiwać, że ostatecznie manewr ten będzie wyglądał troszkę inaczej, ale nie zmienia to faktu, że i tak będzie spektakularny.

Źródło: GeekWeek.pl/@C_Bass3d/Twitter / Fot. Charlie Burgess