Medycyna
Jest pierwszy udokumentowany przypadek ponownego zachorowania na CoVID-19

Badacze od dawna przewidywali taką możliwość, ale nie mieli na to naukowych dowodów. Dopiero teraz, i to przypadkiem, udało się zlokalizować osobę, która po raz drugi została zarażona koronawirusem.

Przez pierwszych kilka miesięcy pandemii środowiska medyczne i naukowe skupiały się głównie na ratowaniu życia chorych, bo nowe nieznane zagrożenie zbierało śmiertelne żniwo. Teraz, kiedy wiemy już o Covid-19 nieco więcej, przyszła pora na badanie jego długoterminowej charakterystyki, a jednym z najważniejszych pytań jest to, czy po przechorowaniu można się ponownie zarazić. Najnowsze badania pokazują, że pewne markery odpornościowe zaczynają znikać w kolejnych miesiącach po infekcji, a co więcej widzieliśmy już osoby, które po kilku tygodniach czy miesiącach wciąż miały pozytywne testy, choć już dawno wyzdrowiały. 

W większości tych ostatnich przypadków mamy do czynienia z pozostałościami wirusa w organizmie, które dają pozytywny wynik, nie stwarzając jednak zagrożenia dla nosiciela oraz innych, ale właśnie dowiedzieliśmy się o pierwszym przypadku ponownego zachorowania, które zostało potwierdzone testami klinicznymi. A mowa o 33-letnim mieszkańcu Hongkongu, który zaraził się w SARS-CoV-2 w marcu i przechorował Covid-19 w jego relatywnie łagodnej formie: z kaszlem, gorączką, bólem głowy i bólem gardła. Rutynowe testy na lotnisku w Hongkongu miesiące później pokazały jednak, że po powrocie z Europy mężczyzna ponownie jest zakażony - tym razem przechodzi infekcję zupełnie bezobjawowo i gdyby nie testy w ogóle nie miałby o niej pojęcia.

Na 100% mamy jednak do czynienia z zupełnie nową infekcję, a nie pozostałościami po pierwszej, bo testy genomu pokazały, że mężczyzna za drugim razem złapał zupełnie inny szczep SARS-CoV-2. W tym miejscu pojawia się więc wiele pytań - czy zadziałała odporność po pierwszej infekcji, stąd bezobjawowość, czy może wręcz przeciwnie i ponowna infekcja jest wynikiem braku odporności na Covid-19, a także w jakim stopniu zaraża osoba ponownie chorująca. Jak jednak tłumaczy Jeffrey Barrett z COVID-19 Genome Project w Wellcome Sanger Institute: - Biorąc pod uwagę obecną liczbę globalnych infekcji, jeden przypadek ponownego zachorowania nie jest zaskakujący, nawet jeśli to rzadkie zjawisko. Bo może być ono rzadkie, a może też być tak, że ponowna infekcja będzie dużo mniej poważna (choć wciąż nie wiemy, jak wygląda zaraźliwość takiej osoby podczas drugiego epizodu Covid-19).

A że mamy tylko jeden przypadek ponownego zachorowania, to nie ma nawet do czego porównać danych i jakkolwiek to brzmi, przydałoby się jeszcze co najmniej kilka, żeby można było lepiej zbadać zjawisko. Co jednak najważniejsze, środowisko naukowe zastanawia się, co w takiej sytuacji ze szczepionkami - czy to przegrana sprawa? Jedni badacze zauważają, że może to być dowód na to, że szczepionka nie będzie rozwiązaniem, na jakie wszyscy czekamy, bo skoro po przebytej infekcji nie mamy działających długoterminowo przeciwciał, to po szczepieniu też ich nie będzie. Inni zauważają jednak, że mutacje są naturalne i ponowne zachorowania będą się zdarzały, ale będą rzadkie i nie powinno to wpłynąć na rozwój szczepionki. Mówiąc krótko, Covid-19 wciąż kryje wiele tajemnic i z pewnością szybko nie poznamy ich wszystkich, ale takie przykłady jak ten dzisiejszy sugerują, że nawet ozdrowieńcy powinni poważnie traktować zalecenia noszenia maseczek i utrzymywania dystansu społecznego, jeśli nie dla siebie, to dla innych. 

Źródło: GeekWeek.pl/Ars Technica