Technologia
Apple, Amazon i Google mają już sposób na nowe cyfrowe podatki w Europie

Jak też można było się spodziewać, technologiczni giganci znaleźli sposób, żeby osobiście nie stracić na nowych podatkach wprowadzanych w wielu europejskich krajach.

Jaki? Najprostszy z możliwych, a mianowicie zrzucą większość kosztów na firmy trzecie, podnosząc m.in. opłaty deweloperskie i reklamowe. Wysiłki Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, dążące do wspólnego stanowiska blisko 140 rządów państwowych w sprawie tzw. podatku cyfrowego, może i zapobiegną bałaganowi związanemu z indywidualnymi opłatami w każdym z krajów, ale prawda jest taka, że coraz częściej zarzuca się im opieszałość. Dlatego też część europejskich państw nie chce dłużej czekać na wspólny plan działania i już wprowadziła u siebie stosowne opłaty - w tym miejscu warto dodać, że podobny plan rozważa polski rząd, jako jeden ze sposób na załatanie dziury budżetowej i walkę ze skutkami pandemii. 

Mowa choćby o Wielkiej Brytanii, Austrii, Włoszech czy Turcji, które mają dość przyglądania się temu, jak wielkie międzynarodowe koncerny bogacą się na ich obywatelach, nie płacąc przy okazji żadnych lokalnych podatków albo uiszczając opłaty wręcz śmieszne w zestawieniu z zyskami. Inne jeszcze czekają, bo OECD udało się przekonać m.in. Hiszpanię, Belgię, Francję czy Niemcy do wstrzymania procedur legislacyjnych do końca tego roku. A co na to sami zainteresowani? Ci z pewnością nie czekają, bo Amazon, Apple, Google i inni już podnieśli opłaty za swoje usługi, choć pierwotnie deklarowali swoje poparcie dla nowych międzynarodowych zasad podatkowych.

Stawki podatkowe wahają się od 2% w Wielkiej Brytanii (choć grafika źródłowa sugeruje nasz kraj i 1,5%, ale polski rząd ostatecznie zdecydował się uzależnić swoją decyzję od reszty Unii Europejskiej, wstrzymując swoje działania) do nawet 7,5% w Turcji i dotyczą przedsiębiorstw z rocznymi dochodami powyżej 750 mln dolarów. Wspomniana wielka trójka już ogłosiła więc swoją politykę w tej sprawie, z której wynika, że koszty muszą ponieść mniejsze firmy w tych krajach, a mianowicie deweloperzy czy klienci korzystający z reklam u gigantów. 

Co więcej, wszyscy trzej giganci poinformowali już, że to bezpośredni skutek wprowadzonych podatków, co w normalnych okolicznościach może i byłoby akceptowalne, bo to typowa rynkowa praktyka, ale… nadrzędną ideą było tu ukrócenie rajów podatkowych i unikanie płacenia podatków, co początkowo zaakceptowały i poparły wszystkie koncerny. Tymczasem wygląda na to, że ponownie oberwie się tym mniejszym, a kieszeniach branżowych liderów wszystko będzie się zgadzało. Jakby tego było mało, Google i Amazon w osobnych oświadczeniach wciąż nawołują kraje do ustalenia wspólnego stanowiska (czyżby ze świadomością, że to karkołomne zadanie?) i rezygnacji z indywidualnych opłat, sugerując, że dopóki nie poznają spójnego zestawu międzynarodowych regulacji i zasad, będą zrzucać koszty na firmy zewnętrzne. 

Źródło: GeekWeek.pl/techspot