Bezpieczeństwo
Hakerzy obiecują ujawnienie prawdy o pochodzeniu koronawirusa na stronie kampanii Trumpa

Cyberprzestępcy dostali się na stronę kampanii prezydenckiej urzędującego amerykańskiego prezydenta i obiecali ujawnienie prawdy o koronawirusie, jeśli zostaną odpowiednio opłaceni.

Co ciekawe, tym razem hakerzy nie żądają kryptowaluty od administarcji Donalda Trumpa, ale zachęcają obywateli do wpłat, jeśli ci chcą poznać prawdę. Na kampanijnej stronie prezydenta pojawiła się wiadomość o tym, że mają dostęp do sekretnych konwersacji i ściśle tajnych informacji, które dowodzę tego, że rząd obecnie urzędującego prezydenta jest zamieszany w powstanie koronawirusa. Na stronie pojawiła się też specjalna wiadomość w stylu tych stosowanych przez FBI, czyli „ta strona została zajęta”, w której można też przeczytać, że sprawcy na skutek dostępu do wielu urządzeń pozyskali informacji kompromitujące prezydenta i bliskie mu osoby. 

- świat ma dość fake-newsów rozpowszechnianych codziennie przez prezydenta donalda j trumpa. czas pozwolić światu na poznanie prawdy - czytamy. Pod tym przesłaniem znaleźć można też dwa adresy Monero, na które zainteresowani mogą wpłacać wspomnianą popularną kryptowalutę - czemu dwa? Co ciekawe, na jeden pieniądze mają wpłacać osoby zainteresowane ujawnieniem ściśle tajnych danych, a na drugi osoby, które chcą, by prawda pozostała ukryta. Na koniec „akcji” stany obu kont zostaną porównane, a hakerzy dostosują się do „woli świata” i poinformują, która strona wygrała.

Wiadomość była widoczna na stronie tylko przez kilka minut, ale nie wiadomo, czy taki był właśnie zamysł atakujących, czy może zadziałały odpowiednie amerykańskie służby. Jak zaś poinformował rzecznik kampanii prezydenta Donalda Trumpa, żadne wrażliwe dane nie zostały ujawnione, również dlatego, że nie są na stronie przechowywane. Zapewnił też, że współpracują z organami ścigania nad ustaleniem źródła ataku, wobec którego wyciągnięte zostaną konsekwencje. Przypominamy też, że w ubiegłym tygodniu pewien holenderski specjalista ds. bezpieczeństwa uzyskał dostęp do twitterowego konta Donalda Trumpa, po prostu zgadując hasło prezydenta i to już za 5 podejściem, bo „maga2020!” nie jest ewidentnie szczytem bezpieczeństwa (maga, czyli make america great again - red.). Pytanie więc, czym zajmuje się otoczenie prezydenta, skoro tak łatwo uzyskać dostęp do jego kont i stron?

Źródło: GeekWeek.pl/Techspot / Fot. Techspot