Technologia
Czy można zbudować prawdziwą rakietę w 8 osób? Dla startupu Launcher to bułka z masłem

Rakietowy startup ze Stanów Zjednoczonych udowadnia, że wystarczy 8 pełnoetatowych pracowników i kilku projektantów, żeby powołać do życia tak ambitny projekt.

Nie da się ukryć, że gdyby do kogokolwiek z nas przyszedł znajomy inżynier i poinformował, że razem z 7 pracownikami i kilkoma talentami zza granicy ma zamiar zbudować rakietę, to reakcja mogłaby być tylko jedna. Jednak startup Launcher od 2017 roku skutecznie udowadnia, że jest to możliwe i do dziś zatrudnionych jest w nim jedynie 8 pracowników pełnoetatowych (w stałym kontakcie jest też 10 projektantów, ale pracują oni ze swojej rodzinnej Ukrainy), których celem jest stworzenie rakiety będącej w stanie wynieść na niską orbitę okołoziemską ładunek o masie 1 tony. 

Jeśli się uda, będzie to ogromne i znaczące osiągnięcie dla wszystkich startupów, szczególnie że jego założyciel, Max Haot, nie planuje rozszerzania zespołu, który w obecnej formie jest łatwiejszy do utrzymania. Nie da się ukryć, że ma to sens, bo nadmiernie rozdmuchane ambicje i nieustanne powiększanie zasobów ludzkich niosą ze sobą ryzyko bankructwa czy ciągle rosnących kosztów. Pierwszym krokiem na drodze do celu ma być stworzenie silnika, a cały proces zająć miał maksymalnie 4 pierwsze lata działalności Launcher, czyli został jeszcze rok.

Czy jest to możliwe? Haot wciąż twierdzi, że w zakresie Engine-2, czyli wysokowydajnego silnika dla małych rakiet, wszystko idzie zgodnie z planem, a oficjalne testy planowane są na marzec przyszłego roku, czyli za dosłownie 4 miesiące. Mówiąc krótko, silnik musiałby być już praktycznie gotowy, bo testy wewnętrzne również swoje trwają, ale jednocześnie nie mamy powodów, by wątpić w zapewnienia CEO. Poza tym, nawet jeśli nie uda się dotrzymać terminu, to też nie stanie się nic wielkiego, bo w branży, gdzie liczy się głównie bezpieczeństwo, to standard, szczególnie w czasie pandemii koronawirusa.

Launcher będzie miał wciąż dużo czasu na dopracowanie silnika i całej rakiety, bo plan zakłada 10-letnią pracę. Co jednak ciekawe, firma nie zamierza zatrzymać swoich pomysłów tylko dla siebie, ale na nich zarabiać, sprzedając je zainteresowanym odbiorcom. Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko trzymać kciuki, bo Launcher skutecznie udowadnia, że liczą się przede wszystkim chęci i wytrwałość.

Źródło: GeekWeek.pl/arstechnica