Astronomia
Virgin Galactic szykuje się do kolejnej próby lotu na granicę kosmosu

Firma Richarda Bransona nie ustaje w wysiłkach, by osiągnąć swój cel, jakim są kosmiczne loty suborbitalne, misje naukowe oraz umieszczanie na orbitach małych satelitów, chociaż ostatnia próba nie zakończyła się pozytywnie.

Do niedawna loty kosmiczne dostępne były tylko dla wybranych, ale za sprawą prywatnych koncernów, jak Virgin Galactic czy SpaceX, jesteśmy u progu kosmicznej turystyki, z której będzie mógł skorzystać każdy przysłowiowy Kowalski, o ile tylko będzie go na to stać. Co ciekawe, dziś docierają do nas wieści od obu przedsiębiorstw - pierwsze z nich zapowiedziało właśnie swój pierwszy cywilny lot w kosmos, który zgodnie z planem odbędzie się jeszcze w tym roku, a drugi poinformował o przygotowaniach do kolejnej próby lotu w kosmos. Przypominamy, że poprzednia odbyła się w połowie grudnia, ale niestety napotkała pewne problemy - pilotom na szczęście nic się nie stało, ale cel nie został osiągnięty.

Przyszedł więc czas na kolejną próbę, która odbyć ma się już za ok. 2 tygodnie (okno otwiera się 13 lutego). Firma poinformowała, że dokładnie zbadała przyczyny niepowodzenia i wprowadziła potrzebne zmiany, więc wizja prywatnych lotów kosmicznych pozostaje w mocy. Przypominamy, że w 2020 roku Virgin Galactic przeniosło swoje operacje do nowej siedziby w Nowym Meksyku, nazwanej Spaceport America i od tego czasu systematycznie posuwa do przodu swój program testowy. Ich zwieńczeniem miał być wspomniany lot próbny, w ramach którego statek-matka VMS Eve wynosi mniejszy 8-miejscowy statek kosmiczny na dużą wysokość, gdzie ten odpala własne rakiety i  uzyskuje w ten sposób napęd niezbędny do przekroczenia granicy kosmosu.

Niestety grudniowa próba zakończyła się niepowodzeniem, chociaż dwie poprzednie poszły zgodnie z planem, bo usterka rakiety zmusiła Virgin Galactic do przerwania misji. Wewnętrzne śledztwo pokazało, że przyczyną był komputer pokładowy, który uniemożliwił odpalenie rakiety, ale został już ponownie skalibrowany i dogłębnie przetestowany na ziemi. Koncern ma nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie zgodnie z planem i będzie można przetestować pewne elementy kabiny pasażerskiej, zdolności do live streamingu, horyzontalne stabilizatory oraz kontrolki lotu. Poza tym, jest to jedyna możliwość zweryfikowania, czy poprawki działają. - Z przyjemnością informujemy, że jesteśmy w stanie wrócić na niebo i kontynuowac nasz program testowy. Chciałbym podziękować naszemu zespołowi za ich ciężką pracę i poświęcenie w prace na rzecz tego ważnego dla Virgin Galactic kamienia milowego - mówił CEO firmy, Michael Colglazier.

Źródło: GeekWeek.pl/Virgin Galactic / Fot. Virgin Galactic Twitter