Historia
Czy to pierwsze ofiary masowych mordów? Oto dowody sprzed 6 tysięcy lat

Naukowcy poinformowali właśnie, że odkryte kilkanaście lat temu w chorwackim Potočani ludzkie szczątki to ofiary najstarszych znanych nam masowych mordów.

Szczątki, o których mowa, zostały odkryte w 2007 roku podczas próby budowy garażu. Szybko okazało się, że to masowy grób zawierający szkielety aż 41 osób - zarówno kobiet, jak i mężczyzn, którzy zdaniem badacze należeli do małej lokalnej społeczności pasterskiej. Znalezisko tak zainteresowało badaczy, że od 2012 roku trwały jego dokładne analizy, z których wynikami możemy się właśnie zapoznać. Jako że w grobie znajdowało się mniej więcej tyle samo kości mężczyzn, co kobiet, naukowcy wykluczyli męskie walki wewnętrzne, kiedyś bardzo powszechne, jako powód mordu. 

Co więcej, dodatkowe analizy DNA pokazały, że 70% osób nie było ze sobą blisko związanych, co może sugerować, że zgony nie były też związane ze sporem między rodzinami. Co bardzo ciekawe, 13 ze szkieletów miało wyraźne obrażenia czaszki, podczas gdy przyczyna śmierci pozostałych pozostaje tajemnicą. Naukowcy twierdzą, że najpewniej zostali zgładzeni sposobem niepozostawiających śladów na szkielecie, jak choćby uduszenie czy ugodzenie ostrym przedmiotem w tkanki miękkie. Najważniejsze pozostaje jednak pytanie, dlaczego zostali zamordowani? 

Zdaniem badaczy najbardziej prawdopodobna wydaje się walka o przetrwanie - sugerują, że na skutek zmian klimatycznych zaczęło najpewniej brakować surowców, więc większa społeczność zaatakowała mniejszą, żeby zagwarantować sobie wystarczającą ilość pożywienia. - Te czynniki wpływały na życie ludzi, dlatego jedne grupy próbowały czasem przejąć kontrolę nad należącymi do innych obszarami i zasobami. Wzrost populacji powodował, że grupy nadużywały swoich lokalnych surowców i zmuszone były do ekspansji na inne tereny. Zarówno zmiana klimatu, jak i wzrost liczebności, powodowały społeczne napięcia i akty agresji, jak te z Potočani, które stawały się powszechne, kiedy grupy wchodziły ze sobą w konflikty - tłumaczy profesor James Ahern z Uniwersytetu Waszyngtońskiego.

Źródło: GeekWeek.pl/University of Washington