Astronomia
NASA pokazała, jak ludzkość zdewastowała planetoidę Bennu, która zagraża naszej planecie

Amerykańska Agencja Kosmiczna pokazała na filmie, jak wyglądało pobranie próbek w trakcie jednej z najbardziej karkołomnych misji w historii. Wszystkie cele zostały osiągnięte, zatem możemy mówić o wielkim sukcesie.

Sonda OSIRIS-REx w październiku ubiegłego roku pobrała próbki skał z powierzchni tajemniczej planetoidy Bennu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że całe przedsięwzięcie odbyło się 200 milionów kilometrów od Ziemi, a naukowcy z NASA pierwszy raz wykonywali takie niecodzienne zadanie. Agencja dopiero teraz opublikowała film z tego wydarzenia, na którym możemy zobaczyć miejsce akcji.

Ta misja jest przełomową nie tylko dla USA, ale również dla całej ludzkości. Sonda OSIRIS-REx obserwuje planetoidę Bennu od 3 lat. Najpierw pojazd dokładnie zmapował powierzchnię obiektu i stworzył jego trójwymiarową mapę, a później trwały przygotowania do szybkiego lądowania i pobrania próbek do dalszych badań już na Ziemi.

W sumie udało się pobrać próbki skał o masie ok. 2 kilogramów. Jeszcze w tym roku, sonda uda się w misję powrotną na naszą planetę, a we wrześniu 2023 roku nastąpi jej lądowanie w stanie Utah. Próbki skał trafią do różnych amerykańskich laboratoriów, gdzie będą analizowane przez następne kilka lat.

Jak wyglądało sam proces pobrania skał? Sonda zbliżyła się do powierzchni planetoidy, która ma 500 metrów średnicy, a następnie wystrzeliła w jej kierunku sprężony azot. Ciśnienie sprawiło, że do próbnika wpadły kawałki skał z głębokości ok. 50 cm pod powierzchnią. Tymczasem większe szkody wywołało odpalenie silników sondy, dzięki którym mogła ona oddalić się od obiektu. Oprócz wzniecenia pyłu, przemieściły się dwa spore głazy. Jeden z nich o masie 1 tony odleciał na odległość 12 metrów.

Warto tutaj podkreślić, że dostawa materiału skalnego z obiektu pozaziemskiego będzie największą od czasu misji Apollo, w których astronauci przywieźli na Ziemię setki kilogramów księżycowych skał. Naukowcy spodziewają się odkryć tam materiał organiczny, czyli cegiełki życia. Takie obiekty jak Bennu skrywają w sobie tajemnice powstania Układu Słonecznego, a w tym Ziemi. W końcu dowiemy się, skąd się na naszej planecie wzięła woda i życie.

Co niezwykłe, pierwsze badania Bennu pokazują nam, że może ona być nie tylko siewcą zagłady dla naszej planety, ale również siewcą życia. Naukowcy w trakcie zbliżania się sondy do obiektu uruchomili na jego pokładzie trzy spektrometry. Zebrały one ciekawe dane na temat składu powierzchni tej planetoidy. Analizy danych pozwoliły ustalić, że na obiekcie występują minerały zawierające połączone atomy tlenu i wodoru, czyli tzw. grupy hydroksylowe.

Występują one na całej planetoidzie w minerałach ilastych. Bennu jest jednak za mała, aby sama z siebie zawierała wodę. Prawdopodobnie była ona obecna na pierwotnej planetoidzie, z której rozpadu uformowała się Bennu, i dlatego mogliśmy ją wykryć. Jest to typowy obiekt pozostałości po wczesnym utworzeniu Układu Słonecznego, więc jest też idealnym materiałem do badań nad prymitywnymi substancjami lotnymi i organicznymi.

Planetoida Bennu potencjalnie będzie stanowiła zagrożenie dla naszej planety w roku 2135. Prawdopodobieństwo, że Bennu wtedy zderzy się Ziemią wynosi zaledwie 1:2700, ale pomimo tego faktu, astronomowie nie bagatelizują całej tej sytuacji, ponieważ jeśli w grę wchodzą kosmiczne skały, to do końca nic nie jest pewne.

Bennu to kosmiczna skała o średnicy 560 metrów, waży 70 milionów ton, porusza się z prędkością 28 km/s, obiega Słońce co 437 dni i znajduje się na linii kolizyjnej z Ziemią, zbliżając się do nas co 6 lat. Uderzenie jej w naszą planetę wywołałoby wybuch o sile 1,15 gigaton TNT, ok. 23 razy większy, niż największy wybuch bomby wodorowej. Gdy już OSIRIS-REx zakończy badania planetoidy Bennu, poznamy dokładne szacunki i na ich podstawie naukowcy stworzą plan działania dla przyszłych misji neutralizacji kosmicznych skał.

Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA